Uroda.com / Artykuły / Uroda w ciąży / Zadbaj o swoją urodę!

Artykuły

Zadbaj o swoją urodę!


Klasa wymaga wysiłku. Jeśli już skończyłaś osiemnastkę, nie możesz po prostu zwlec się z łóżka w nadziei, że wczorajszy makijaż będzie przywodził na myśl złote lata punk rocka. Możesz wyglądać raczej jak nieświeża kanapka niż jak apetyczne anarchistyczne ciacho.

Schudnij dzięki opaleniźnie

Dzięki jakiejś fantastycznej sztuczce optycznej brąz na ciele ujmuje kilogramów, wysmukla sylwetkę i ujędrnia ciało, przy czym człowiek nawet nie musi ruszać się z leżaka. To ekspresowa droga do szczupłego wyglądu, ale jednak nie należy przesadzać ze słońcem. Odrobina shutterstock_1827914.jpgekspozycji nie jest zła (choćby po to, żeby zwalczyć depresję, wyregulować wydzielanie melatoniny i produkcję witaminy D), ale nie przedawkuj promieni. Zamiast skąpana w olejku dla dzieci smażyć się w pełnym słońcu i czytać Grishama, wybierz którąś z dostępnych na rynku metod sztucznego opalania. Byle nie solarium.
To może być natrysk, brązująca mgiełka, przyciemniająca pianka, opalający żel, barwiący mus, słoneczne mleczko z SPF i szczoteczką do zębów gratis. Cokolwiek, co nie narazi cię na promieniowanie UVA i UVB. W każdym z wymienionych przypadków zasada jest taka, że przed zabiegiem należy złuszczyć skórę, a po nim – umyć ręce. Stopniowa koloryzacja sprawi, że będziesz wyglądała mniej radioaktywnie – nie funduj sobie nagle pomarańczowej opalenizny i nie rób niespodzianki przyjaciołom, zjawiając się na grillu pod postacią Winnetou.

Wybierz fryzurę, w której będzie do twarzy tobie, a nie dziewczynie z kolorowego magazynu

 Chęć naśladowania idolek nie jest niczym nowym – kobiety zawsze marzyły o tym, żeby mieć uśmiech Audrey Hepburn albo rozkołysany krok Marilyn Monroe. Ale niech to będzie dla ciebie nauczką: poszłam kiedyś do fryzjera ze zdjęciem Jennifer Aniston obciętej na Rachel z „Przyjaciół” (to było jakiś czas temu), a kiedy wróciłam do biura, mój szef powiedział: „O rany, co się stało, jakieś kłopoty?” Widzisz?. Wiele jest dróg wiodących do upadku. Zdaniem fryzjera gwiazd Jamesa Browna (stylisty, który opiekuje się Kate Moss), podstawowe prawidła związane z modą dotyczą również włosów.

„Nie podążaj za trendami – mówi jasno Brown, – Fryzura to nie buty, nie każdy będzie w większości z nich wyglądał świetnie. Wybierz taką, która jest korzystna dla twojej twarzy. Kwadratowej szczęce posłuży postrzępiona linia cięcia poniżej brody, natomiast okrągłemu kształtowi dobrze zrobią włosy do ramion, cięte warstwami”.
Moja fryzjerka, budząca respekt Jo Hansford z Mount Street w Mayfair (obwołana przez amerykańskiego „Vogue’a” najlepszą kolorystką planety), świetnie zna potęgę odpowiedniego cięcia i barwy. „Fryzura odciąga uwagę od ciała, a kieruje ją ku twarzy” – mówi. I dodaje:

•    „Wydłuż okrągłą twarz, zapuszczając włosy do połowy szyi.
Jeśli obetniesz je do linii szczęki, będziesz wyglądała jak pudding”.
•    „Jeżeli masz podłużną twarz, pokuś się o grzywkę i boba sięgającego
linii szczęki; dzięki temu optycznie skrócisz twarz o połowę”.
•    „Gdy masz twarz w kształcie serca, wywiń końce włosów na
zewnątrz, żeby dodać sobie szerokości w linii podbródka”.

A co z kolorem? Jeśli masz cerę w tonacji różowej i skłonność do rumieńców, Jo doradza ostrożność: „Trzymaj się z dala od ciepłych odcieni – złota i rudości – bo sprawią, że będziesz wyglądała, jakbyś się czerwieniła. Wybierz zimniejsze popielate brązy i blond, beże i karmel. Pamiętaj o odrostach!”. No, słucham? „Białe sprawią, że twoje włosy będą się wydawały cieńsze, a ty sama poczujesz się stara i łysa. Odrosty nie pozwolą ci zrealizować całego swego potencjału…”. No właśnie, przecież o tym jest ta książka. Ufarbuj więc siwiznę – nie tylko dlatego, że wskazuje na wiek, ale też z tego powodu, że sugeruje zniechęcenie. Ja sama zawsze czuję się jakieś półtora kilograma lżejsza, kiedy wychodzę z salonu Jo z eleganckimi, błyszczącymi, rasowymi wręcz włosami. (Nie na długo jednak, bo tak się składa, że tuż obok jest moja ulubiona restauracja. Przekleństwo).


Naucz się poprawnie używać różu

Moja twarz w przybliżeniu przypomina talerz. Przychylny obserwator mógłby określić ją jako mającą kształt serca, ale nawet najżyczliwsza dusza przyzna, że w dziedzinie kości policzkowych nie mam się czym pochwalić. Zawsze jednak podobały mi się niesamowite, wyraziste rysy twarzy, tak ostre, że można nimi utrzeć ser, zatrzymać ruch i skosić człowieka jednym cięciem. Czy ty też masz takie upodobania? No cóż, wszystko jest możliwe.
shutterstock_40994011.jpgJeśli spędzisz choć trochę czasu w towarzystwie modelek, szybko zorientujesz się, że za kulisami sesji zdjęciowych i pokazów mody dokonywane są zabiegi niemal alchemiczne. Przychodzą tam umiarkowanie ładne dziewczyny z ziemistą cerą, o okrągłych twarzach, a po pewnym czasie (często dość długim) wyłaniają się podobizny samej Wenus. Te kobiety wyglądają, jakby wyrzeźbił je sam Rodin, są muzami, wcieleniami gracji, syrenami. Dostały wyraziste kości policzkowe i ostro zarysowane szczęki. A to wszystko za pomocą zręcznie nałożonych kosmetyków. Oczywiście większość z nas ma w życiu ważniejsze sprawy niż spacerowanie w nieskończoność po wybiegu, ale wiele technik praktykowanych przez kosmetycznych guru warto poznać. Rzecz jasna, nie zmienią one twojej twarzy kompletnie. Przypadkowe spojrzenie w lustro nie wywoła w twojej głowy myśli: „O, cześć Angelina!”. Jednak rozsądne stosowanie zasad modelowania owalu twarzy, czyli tak zwanego konturowania, będzie twoją kolejną kobiecą bronią, wespół z jedzeniem na małych talerzach i magicznymi majtkami

Nie unoś brwi, tylko je wyreguluj

Oto najlepszy sposób na nadanie twojej twarzy kształtu: brwi. Nie oczekuję, że zmienisz się w Marlenę Dietrich, ale drobne podniesienie tu, lekkie wydłużenie tam dadzą niespodziewany efekt na pękatej buzi. Jeśli tylko możesz, udaj się do kosmetyczki. Jeśli nie, to sięgnij po dobrą pęsetę. Brwi wyskubuj po kąpieli, gdy pory skóry są rozgrzane i wybaczą ci lekki ból, włącz jasne światło, w którym wszystko dobrze widać. Najpierw zabierz się za pojedyncze odstające włoski, następnie skub poniżej linii brwi, aż otrzymasz łuk, który będzie ci odpowiadał. „Delikatnym, szybkim ruchem przejedź po brwiach kredką do oczu, subtelnym pociągnięciem wydłuż je o włos lub dwa. Wewnętrzne krańce brwi nie powinny za bardzoschodzić w dół, gdyż to poszerza nos. Senny styl glamour, prezentowany przez Marilyn Monroe, wiele zawdzięczał właśnie brwiom. Były dość szeroko rozstawione, a najwyższy punkt łuku wypadał dokładnie na wysokości źrenicy. Niemal architektoniczna precyzja… Idealną długość możesz wyznaczyć, przykładając kredkę do skrzydełka nosa i prowadząc ją powyżej wewnętrznego kącika oka. W tym miejscu powinna zaczynać się twoja brew. Koniec wyznacza linia przebiegająca od skrzydełka nosa ku zewnętrznemu kącikowi oka. Pamiętaj, że im bardziej będą się zbiegać brwi, tym szerszy będzie wydawał się nos” – podpowiada Terry Barber. Na koniec wyczesz brwi starą szczoteczką do zębów, zdecydowanym ruchem ręki od nosa do ucha. Jeśli jakiś włosek będzie nieposłuszny, przytnij go nożyczkami do paznokci. Gdy masz rzadkie brwi, użyj cienia w odpowiednim kolorze i wypełnij braki, nakładając go delikatnymi, szybkimi ruchami. Brwi bardzo jasne lub siwe mogą wymagać koloryzacji. Jeśli są naprawdę rzadkie, profesjonalista może wytatuować dodatkowe „włoski” (udaj się do najdroższego salonu, na jaki cię stać, na tym nie powinnaś oszczędzać). Nie
zagalopuj się przy tym wszystkim. Jeśli zaczniesz nabierać wyglądu zdziwionego dziecka, to znak, że pora odłożyć pęsetę.

101 things Okladka dla prasy_1.jpg

 

Fragmenty tekstu pochodzą z książki „101 rzeczy lepszych od diety” Mimi Spencer.

 

 

Ocena: 0

Komentarze (0)

 
do góry strony