Uroda.com / Artykuły / Z miłości do mody- Barbara Hulanicki

Artykuły

Z miłości do mody- Barbara Hulanicki

2013-03-15


Odkryła Twiggy, stworzyła strategię, którą dziś z powodzeniem realizują takie sieci jak Top Shop, H&M i Zara oraz pomogła postawić pierwsze kroki w świecie mody Annie Wintour. Barbara Hulanicki to jedyna polska projektantka mody, która odniosła sukces na skalę światową. - Wszystko robiłam z miłości do mody - mówi w rozmowie z iWoman.pl.

Autor: jp

Źródło: iWoman.pl

 

Bibę, czyli stworzoną przez nią markę, wymienia się obok Yves Saint Laurent, Givenchy i Prady, jako jedną z tych firm, która zrewolucjonizowała modę lat 60. i 70. To w jej butiku w Londynie karierę zaczęła Anna Wintour, od niemal 30 lat naczelna amerykańskiego Vouge'a, wówczas 15-letnia dziewczyna. - Czym ona się zajmowała... Była sprzedawczynią, pracowała u nas tylko w weekendy - przypomina sobie Hulanicki.

To Barbara Hulanicki wymyśliła model biznesowy, który z powodzeniem realizują dziś takie sieci jak Top Shop, H&M oraz ZARA. - W tamtych czasach nie istniała oferta dla ludzi młodych. Prawdziwa moda - tzw. high fashion,  była dostępna tylko dla zamożnych kobiet w średnim wieku. Nikt nie dbał o te młode dziewczyny, które z wypiekami na twarzy oglądały Vouge'a i same szyły sobie coś do ubrania, bo w sklepach można było tylko kupić szaro-bure, siermiężne stroje wiktoriańskich pensjonarek - wspomina w rozmowie z iWoman.pl.

Hulanicki wraz z mężem postanowiła to zmienić. - Mój mąż uważał, że jeśli przeciętnie młoda kobieta zarabia 10 funtów tygodniowo, to sukienka nie może kosztować więcej niż 2-3 funty. Bo ona musi mieć na mieszkanie, jedzenie i jeszcze raz w miesiącu musi być ją stać na ciuch od Biby. Taki był pomysł - mówi.

Postawili na sprzedaż wysyłkową. - W tamtych czasach to była rewolucja na miarę zakupów przez internet - śmieje się projektantka. Na początku sprzedawali po 200, 300 sztuk każdej rzeczy. Ona projektowała, on - jej mąż, Fitz, grafik i specjalista od marketingu, zajmował się sprzedażą. Biznes szedł średnio, choć Hulaniccy ciężko pracowali. - Szyliśmy po nocach, zatrudnialiśmy tylko dwie osoby, więc wiele rzeczy robiłam sama.

Aż do pamiętnego dnia w 1964 roku. - Zadzwoniła do mnie jedna z redaktorek Daily Mirror i poprosiła: zrób dla mnie sukienkę. A potem było absolutne szaleństwo: przyszło 17 tysięcy zamówień! Jakbyśmy wygrali na loterii! Zyskaliśmy rozpoznawalność, gazety zaczęły same oferować sprzedaż naszych projektów. To był bardzo ekscytujący, ale i przerażający moment w naszej karierze - opowiada Hulanicki na łamach iWoman.pl.

W szczytowym okresie popularności butik Biby odwiedzał milion klientów tygodniowo. Kilkupiętrowa siedziba przy Abingdon Road w Londynie była centrum spotkań. Jej stałymi klientami byli Rolling Stonesi, Marianne Faithfull i David Bowie. Ale firma popadła w kłopoty finansowe i w 1974 roku dużą część udziałów kupił brytyjski koncern modowy Dorothy Perkins. A potem zaczęły się konflikty o stanowiska dyrektora kreatywnego. - Chciałam nadal być główną projektantką, ale nie było to możliwe. Odeszłam z firmy - wspomina ze smutkiem Hulanicki.

Ale stworzony przez nią styl nie odszedł w zapomnienie. Od 2009 roku Barbara Hulanicki projektuje gościnnie kolekcje dla brytyjskiej sieci Top Shop. - Top Shop to fajna idea. Zrobiłam to z miłości do mody. Miło mi, kiedy widzę dziewczyny na ulicach w moich sukienkach - tłumaczy projektantka. - To jest taka satysfakcja, od której można się uzależnić.

 


Ocena: 0

Komentarze (0)

 

do góry strony