Uroda.com / Artykuły / Walentynkowy Patent na Kosmetyk! Wygraj kosmetyki FLOSLEK i serduszko Swarovskiego!

Artykuły

Walentynkowy Patent na Kosmetyk! Wygraj kosmetyki FLOSLEK i serduszko Swarovskiego!

2014-02-11


Nic tak nie zdobi kobiety, jak promienna, gładka cera i niebanalna biżuteria. Weź udział w konkursie! Zrób sobie walentynkowy prezent! Wygraj zestaw kosmetyków FLOSLEK Mineral Therapy i serduszko-zawieszkę Swarovskiego!

Autor: Uroda.com



Laboratorium Kosmetyczne FLOSLEK sięga po najcenniejsze składniki pochodzące z morskich głębin, na bazie których powstała nowoczesna linia przeciwzmarszczkowych preparatów Mineral Therapy. Kosmetyki z linii Mineral Therapy uzupełniają niedobór mikroelementów oraz substancji odżywczych w skórze, a dzięki kombinacji unikalnych składników aktywnych, skutecznie zwalczają efekty starzenia.

Kosmetyki zawierają bogaty w mikroelementy i sole mineralne atlantycki mech perłowy, który spowalnia procesy starzenia. Preparaty z linii Mineral Therapy zawierają również glinkę kaolinową, która odbudowuje gospodarkę mineralną skóry i uzupełnia niedobór substancji odżywczych, intensywnie oczyszcza skórę i stymuluje jej dotlenienie. Kolejny aktywny składnik to olej arganowy, bogaty w niezbędne kwasy tłuszczowe, polifenole oraz witaminę E. Wspaniale odmładza skórę, odżywia i pielęgnuje. Kosmetyki z linii Mineral Therapy wzbogacono również o kwas hialuronowy, który ma zdolność wiązania wody w naskórku, dzięki czemu silnie i długotrwale nawilża, natychmiast wypełnia zmarszczki i bruzdy, widocznie wygładza skórę, poprawia jej jędrność i elastyczność.


Weź udział w konkursie!
Zrób sobie walentynkowy prezent!

Wygraj 1 z 5 zestawów kosmetyków FLOSLEK z linii Mineral Therapy
oraz serduszko-zawieszkę Swarovskiego!



Każdy zestaw zawiera:




Dermowypełniający krem na dzień SPF 15

Preparat reminalizuje skórę, czyli wypełnia niedobór mikroelementów, doskonale odżywia i regeneruje skórę. Stymuluje także pracę mięśni odpowiedzialnych za wiotczenie skóry, a dzięki zawartości oktapeptydów doskonale wbudowuje się w zmarszczki. Krem silnie i długotrwale nawilża, poprawia elastyczność i sprężystość. Zawiera filtr SPF 15.



Odbudowujący krem na noc

Przeznaczony jest do pielęgnacji skóry dojrzałej, wymagającej intensywnej regeneracji, odbudowy i redukcji głębokich zmarszczek. Krem reminalizuje i przyspiesza odbudowę naskórka, likwiduje zmarszczki oraz spowalnia procesy starzenia. Doskonale ujędrnia i wygładza i rewitalizuje skórę. Krem działa skuteczniej niż botoks – redukuje nawet głębokie zmarszczki, odbudowuje ubytki i zapobiega wiotczeniu skóry.






Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy


Preparat przeznaczony jest do pielęgnacji dojrzałej skóry wokół oczu skłonnej do nadmiernego wiotczenia, przesuszenia oraz powstawania głębokich zmarszczek i kurzych łapek. Odbudowuje gospodarkę mineralną skóry, doskonale wbudowuje się w głębokie zmarszczki i kurze łapki, odżywia, regeneruje i wygładza skórę. Zapobiega wiotczeniu skóry wokół oczu, a także ujędrnia ją i rewitalizuje.







Zabieg wygładzający zmarszczki


To zestaw dwóch maseczek polecany do dojrzałej i wymagającej odbudowy skóry, z widocznymi zmarszczkami i oznakami wiotczenia:
Maseczka detoksykująca z glinką – stymuluje dotlenienie skóry i intensywnie oczyszcza, delikatnie matuje, odbudowuje gospodarkę mineralną skóry, a także uzupełnia niedobór substancji odżywczych.
Maseczka wygładzająca zmarszczki – zaopatruje skórę w mikrokolagen, który wypełnia zmarszczki, spowalnia procesy starzenia skóry, reminalizuje i odżywia, silnie nawilża oraz doskonale ujędrnia i uelastycznia.







Serduszko - zawieszka do naszyjnika


Urocza, ultrakobieca zawieszka do naszyjnika w kształcie serca. Zawieszka sygnowana luksusową marką Swarovski, wykonana została ze szkła kryształowego. Będzie doskonałym dopełnieniem kobiecej kreacji, dodając nam subtelnego, acz “błyskotliwego” uroku.







Ocena: 48

Komentarze (153)

 

  • 2014-03-11 10:35:58
    Moje wymarzone Walentynki?Chyba byłoby miło,gdyby w ogóle były.Moje szczęście nie uznaje tego radosnego święta,bo twierdzi,że za amerykańskie,obce.Ale ja jednak marzę o maleńkim uznaniu i dniu,w którym on się do Walentynek przekona! Wtedy chciałabym pojechać do Argentyny ,miejsca w którym narodziło się tango.Tam w maleńkiej knajpce chciałabym pić wino,wdychać zapach świec i być \"poniewierana\" tańcząc tango do białego rana!
    IP: 79.184.206.70
  • 2014-02-19 16:55:13
    Myślałam, że złapałam Pana Boga za nogi. Adam był przystojnym wysokim brunetem z własną dobrze prosperującą firmą transportową. Poznaliśmy się w Sylwestra dwa lat temu, zostałam mu przedstawiona jako kobieta bez życia prywatnego biegająca miedzy domem a pracą. To zasługa Aśki, koleżanki jeszcze za czasów liceum, która za wszelką cenę chciała mnie zeswatać z „królewiczem z bajki”, który tak a propo wcale mi się nie podobał ze względu na oczy, które wzbudzały we mnie lęk. – Chyba oszalałaś! - Aśka była oburzona-Taka partia nie zdarza się co dzień, a Ty znów szukasz dziury w całym! Czasem Aśka zachowywała się jak matka, której głównym celem jest szybko wydać za mąż najmłodszą córkę i mieć problem z głowy. W pracy szef znowu zawalił mnie robotą, nie świadom tego, że księgowa to nie robot, zrzucił papierzyska chyba za ostatnie 10 lat - oczywiście wszystko zabrałam do domu, bo w innym razie po prostu bym się nie wyrobiła z rozliczeniami do końca miesiąca. Moje mieszkanie, jednopokojowe z malutką kuchnią i łazienką było dla mnie oazą przytulności i dawało mi poczucie że bezpieczeństwa . Było tylko moje- oczywiście czynsz co miesiąc, ale moje. Odkąd przeprowadziłam się do Warszawy, jedynym gościem który mnie regularnie nawiedzał była Aśka. Wpadała z rozwianą czupryna bez pardonu ładując się z zakupami do kuchni by upichcić mi „pyszotowy i pożywny obiadek, bo Ty jakoś blado wyglądasz”. Czasem ta jej nadopiekuńczość, która trąciła o lekką przesadę zaczęła mnie denerwować, jednak powoli zaczęłam się przyzwyczajać do myśli, że tutaj mam tylko ją, i tak gwoli ścisłości- bardzo ja lubię. Wlałam sobie kieliszek wina, rozsiadłam na kanapie ze stertą papierów i kiedy już miałam robić podsumowanie, nagle poczułam wibracje pod poduszką. – A to kto znowu?- rzuciłam niechętnie wygrzebując telefon, który nie dawał za wygraną drżąc jakby go ktoś nakręcił. Nieznajomy numer-„mhm…nie przypominam sobie żebym komuś podawała swój kontakt”- pomyślałam w duchu , mimo to odebrałam. – Cześć, piękna- w słuchawce dźwięczał męski niski głos, który już gdzieś słyszałam, jednak nie mogłam zlokalizować gdzie to miało miejsce i kto jest jego właścicielem. – Byłabym wdzięczna, gdyby pan się przedstawił- rzuciłam oschle. – A tak, przepraszam, Adam z tej strony, pamiętasz poznaliśmy się na balu Sylwestrowym… ”A no tak, to ten buc, co tak strasznie krytykował jedzenie i orkiestrę”- myśl ta błyskawicznie przeszła mi przez głowę, jednak nie dałam jej się zwerbalizować, mówiąc- pamiętam, jednak nie pamiętam tego bym dawała ci swój numer- szybko odpowiedziałam na zaczepkę - Aa…o to postarały się dobre duszki. Aśka!!! Udusze ją i poćwiartuje, albo nie najpierw utopię…..niezdarnie ukrywając dezaprobatę z telefonu pana buca, nie wiedząc czemu zgodziłam się na jego zaproszenie na kawę. Gdy go ujrzałam pod kawiarenka wywarł na mnie dużo lepsze wrażenie niż w ta pamiętna noc sylwestrowa. Bez garnituru nie przypominał pingwina, który z szampanem w ręku szukał osoby, która jeszcze nie doświadczyła wspaniałości jego noworocznych życzeń, tym bardziej ze w kreacji „na luzie” wydał mi się nawet pociągający. Szybko znaleźliśmy wspólny język. Miał podobne do mnie poczucie humoru, wydał mi się bratnia duszą. Aśka nie posiadała się z radości na wieść o naszych zaręczynach. – I co ? Mówiłam, mówiłam, że z tej maki będzie cała piekarnia chleba. Nie podzielałam tak do końca jej euforii, mimo wszystko czułam jakiś niepokój. Me przeczucia znalazły swoje potwierdzenie, kiedy to bez uprzedzenia wpadłam do Adama do pracy by skonsultować wybór zaproszeń na ślub. Już w progu przywitały mnie jego krzyki skierowane do jednego z kierowców, który jak mi później tłumaczył „nie stosował się do jego zaleceń”. Stanęłam jak wryta i przez uchylone drzwi obserwowałam całą awanturę, takich przekleństw i inwektyw nie słyszałam odkąd żyję. Nie mogłam uwierzyć że to się dzieje naprawdę, jakby coś w Adama wstąpiło, oczy miał wściekłe tak jak w sylwestra, równał z błotem drugiego człowieka w taki sposób, że ten o mało co by mu nie przyłożył. Gdy wychodził z jego pokoju spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem, w którym było jakieś niewytłumaczalne ciepło i bezradność jakby pytał ”czemu ty z nim jesteś?” Roztrzęsiona wparowałam do Adama. – Co to było za przedstawienie? Jak ty możesz tak się odzywać do drugiego człowieka i to w dodatku starszego od siebie?- Kochanie- zaczął próbując spuścić z tonu- ja tu jestem szefem i ja o wszystkim decyduję. – Tak? Czyli po ślubie tez masz zamiar zaprowadzić taki terror?- spytałam bo już nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.- No pewnie, a co Ty myślałaś, że do końca życia będę się gnieździł z Tobą w jakiejś klitce? Ja? Szef tak prężnej firmy? Aż mnie zatkało. – Myślałam, że nie ważne gdzie byle razem…- Jasne…- wymamrotał pod nosem. Te jego „ jasne” doprowadziło mnie do wściekłości. Natychmiast zdjęłam z palca pierścionek i rzuciłam mu w twarz - Żegnam Hrabiego- krzyknęłam trzaskając drzwiami. Wybiegłam z płaczem, na korytarzu stał ów kierowca, który widocznie już doszedł do siebie po tej megaawanturze bo złapał mnie za rękę, przyciągnął do siebie spoglądając głęboko w oczy. Nie wiem jak to się stało ale od razu odechciało mi się płakać. – Jestem Michał, A ty już nie płacz przez tego drania – powiedział głosem miękkim i czułym - On nie jest Ciebie wart-Skąd Ty wiesz kto jest mnie wart- rzuciłam niezdarnie próbując ukryć satysfakcję. – To się jeszcze okaże – szepnął - ale teraz porywam Cię do wesołego miasteczka,dzisiaj są Walentynki,nie powinnaś być sama- Chyba zwariowałeś – krzyknęłam próbując się wyrwać z jego objęć - wcale mnie nie znasz, widzisz mnie pierwszy raz w życiu, co Ty sobie wyobrażasz? Pewna, że moje oburzenie doczeka się konkretnej odpowiedzi odsunęłam się czekając na wyjaśnienia –Opowiem Ci wszystko w drodze- uśmiechnął się – to jak jedziemy? Nie wiem czy to jego pogodna osobowość czy chęć usłyszenia tego co miał do powiedzenia sprawiły że zgodziłam się jechać jego wielka ciężarówka do tego cholernego miasteczka. Przez drogę dowiedziałam się, że Adam popija w pracy, pod wpływem alkoholu prowadzi firmę, spotyka się z klientami, a co najważniejsze wówczas jest nieobliczalny, co z resztą widziałam na własne oczy. Michał przyznał, że wiedział o intercyzie jaką Adam miał zamiar spisać tuż przed naszym ślubem, by go ta „biedna księgowa nie ogołociła”. Zamarłam. „po co on w ogóle ze mną był?- spytałam Michała- Nie jesteś pierwsza, odkąd tu pracuję jesteś jego trzecia narzeczoną, która go porzuca za jego alkoholizm i nieobliczalność. Słowa Michała jeszcze bardzo mnie zabolały, jednak nie miałam okazji dłużej się nad tym rozwodzić bo ten wariat zaraz mnie wsadził do ogromniastej karuzeli na której cały świat przestał istnieć-liczyło się tylko to że jesteśmy tu oboje. Po zaliczeniu kilkunastu atrakcji wybawiona jak dziecko w drodze powrotnej zasnęłam na jego ramieniu. Obudził mnie dopiero pod moim blokiem. –wstajemy, już jesteśmy na miejscu- zawołał wesoło. Następnego dnia wzięłam wolne w pracy by uporać się z przeszłością. Spakowałam rzeczy Adama by pod firma zwalić je na parkingu. To śmieszne, ale gdy to zrobiłam poczułam nagłe oczyszczenie i poczucie, że dopiero teraz w moim życiu może się przydarzyć coś niesamowitego. Nie myliłam się. Kolejne spotkanie z Michałem i te wszędobylskie motyle w brzuchu na jego widok sprawiły że zaczęłam odczuwać coś, co z Adamem było możliwe jedynie we śnie. Michał był całkowitym przeciwieństwem Adama-mojego wzrostu, z silnie umięśnionymi nogami i z brzuszkiem, jednak nie wyobrażam sobie żeby mógł wyglądać inaczej, bo to jest mój Michaś, mój Miś. Kiedy pomyślę sobie w jakich okolicznościach się poznaliśmy, nie mogę uwierzyć że nam się udało i dziękuje losowi że postawił go na mojej drodze. Dzisiaj remontujemy mieszkanko, które po dogadaniu z właścicielem powiększyliśmy o jedno pomieszczenie- w którym będzie pokoik dla dziecka, mamy nadzieję że do maja się wyrobimy. A zaczątkiem naszego uczucia stał sie ten nieplanowany walentynkowy wypad, po którym odnalazłam siebie a teraz jestem najszczęśliwszą kobietą pod słońcem i żoną mężczyzny, dla którego jestem najważniejsza bez względu na wszystko.
    IP: 37.109.157.82
  • 2014-02-19 00:01:19
    Z racji zimy, na pewno była by to podróż w cieplejsze rejony. Moimi wymarzonymi walentynkami była by podróż do kolorowych i słonecznych Indii. Wszystko pachnie tu włoską kuchnią i niezapomnianymi wakacjami, wielością różnorodnych smaków, niesamowitych aromatów oraz feerią intensywnych kolorów doprawionych anyżem, oregano, bazylią, imbirem, kardamonem i zanurzonych wraz z mymi stopami w delikatnym mleku kokosowym wraz z jakimś przystojniakiem.
    IP: 93.159.188.30
  • 2014-02-18 22:41:53
    Moje wymarzone Walentynki to nie róże, czekoladki i pluszowe misie. To romantyczny i pełen adrenaliny podwójny skok z mostu na bungee, a potem wieczór z szampanem i oddawaniem się namiętności na tylnym siedzeniu Porsche ;)
    IP: 83.10.191.232
  • 2014-02-18 22:31:12
    Mój idealny Walentynkowy wieczór spędziłabym w domu z ukochanym. Niezmiernie ważne dla budowy nastroju jest oświetlenie, które zapewnia intymność, dlatego też udekorowałabym pokój świeczkami układając ścieżkę od drzwi aż do pokoju, a także tworząc małe, świecące serduszka na podłodze. Do jedzenia przygotowałabym jego ulubioną potraw- krewetki po grecku, nie zapominając o innych skutecznych afrodyzjakach, jakimi są chilli, imbir czy truskawki z szampanem. Banany z bitą śmietaną polane czekoladą podane na deser dodatkowo rozbudziłyby fantazje… W tle tej miłosnej atmosfery leciałaby nastrojowa, delikatna muzyka a ja podawałabym dania ubrana w uwodzicielski strój… Zajadalibyśmy się tymi specjalnościami i głęboko patrzyli sobie w oczy…Aby jeszcze bardziej rozpalić zmysły ukochanego wykonałabym masaż używając olejków zapachowych by wzmocnić doznania. W rogu pokoju radośnie tliłby się ogień w kominku ogrzewając cały pokój, tworząc intymną atmosferę i rozświetlając nasze twarze…
    IP: 31.11.187.179
  • 2014-02-18 22:25:23
    Największą przyjemność sprawia mi fakt czynienia mojej żony szczęśliwą i spełnioną. W Walentynki, w tajemnicy spakowałbym rzeczy mojej żony i porwałbym ją do SPA prosto z pracy, nie mówiąc gdzie jedziemy. Na miejscu czekałaby nas butelka szampana i moc atrakcji. Żona byłaby zachwycona, a ja szczęśliwy widząc ją taką. W hotelu oddalibyśmy się w ręce wykwalifikowanych masażystów, którzy swymi masażowymi sztuczkami i zwinnymi palcami sprawili, że wyglądalibyśmy kilka lat młodziej, nasze ciała nabierałyby cudownej gładkości, a innowacyjne zabiegi na skórę wyrównały jej koloryt, dodały blasku i usunęły niedoskonałości. Chętnie korzystalibyśmy z uzdrawiających właściwości saun i łaźni parowych. Na koniec zostawiłbym wykwitną, romantyczną kolację przy świecach, zajadając się specjalnościami szefa kuchni. Po całym dniu wrażeń udałbym się z żoną do pokoju, gdzie napełniłbym wannę gorącą wodą, dodałbym kilka kropel olejku aromatycznego, najlepiej odprężającą lawendę, po całym pomieszczeniu porozstawiał zapachowe świeczki i włączył nastrojową muzykę. Przyćmione światło sprzyjałoby odpoczynkowi, a dzięki muzyce odpłynęlibyśmy i pogrążyli się w nicości. Zrobiłbym nam peeling, który sprawiłby, że nasza i tak już upiększona skóra nabrałaby blasku, byłaby ujędrniona i przygotowana na przyjęcie kosmetyków do pielęgnacji. Dopełnieniem byłaby ciekawa lektura, dobra czekolada, kieliszek szampana i nastrojowa muzyka pobrzmiewająca w tle… Przez zapracowanie, ciągłe życie w biegu nie mamy wystarczająco dużo czasu na odpowiednią kurację dla ciała i ducha, a pełen kojących i odprężających atrakcji weekend byłby dla nas wspaniałą odskocznią od spraw dnia codziennego, pozwoliłby nam nabrać sił, aby stawić czoło nowym zmaganiom, a ja zostałbym nagrodzony jednym z pięknych uśmiechów żony i blaskiem jej oczu…
    IP: 31.11.187.179
  • 2014-02-18 22:00:15
    Może to zabrzmi dziwnie, ale dla mnie wymarzone Walentynki to takie, które będą niespodzianką w całości wymyśloną przez niego. Lot balonem, lodowisko, kawiarnia- cokolwiek, byle spontanicznie i z Nim! Choć oczywiście nie obraziłabym się, gdybym tego dnia zobaczyła wielki bukiet kwiatów ;)
    IP: 83.26.29.216
do góry strony