Uroda.com / Artykuły / Świąteczne obżarstwo - Nie dziękuję!

Artykuły

Świąteczne obżarstwo - Nie dziękuję!

2010-11-24


Święta Bożego Narodzenia nieodłącznie kojarzą się z suto zastawionymi stołami, z licznymi potrawami oraz ogromną ilością kalorii. Co roku nie jeden Polak obiecuje sobie, że tym razem niedopadanie go grzech łakomstwa. Często wobec tylu pyszności, nasza silna wola zostaje osłabiona. Co zrobić, aby świątecznemu obżarstwu powiedzieć stanowcze NIE!?

kmalodobry

Autor:

Katarzyna Małodobry

Źródło: Uroda.com

Wiadomo, że każdy z nas inaczej planuje spędzić Boże Narodzenie, być może u rodziny lub wręcz przeciwnie podczas samodzielnie przygotowanych świąt. Jedno jest pewne w każdym przypadku należy podejść, do jedzenia w sposób świadomy oraz z odpowiednim nastawieniem. Co to oznacza w rzeczywistości? Warto się zastanowić, czy święta „przepłyną” pod znakiem miski pierogów, zjedzonego całego karpia, czy pół metra makowca, czy wręcz przeciwnie weźmiemy pod uwagę co zjadamy i w jakich ilościach. Tak jak w wielu aspektach życia, tak i przy świątecznym jedzeniu należy włączyć logiczne myślenie i ruszyć głową, bo inaczej spontaniczność wyprowadzi nas na manowce, w postaci nadwagi!

Przed przystąpieniem do świątecznego ucztowania, warto postawić sobie limit spożywanych posiłków oraz stworzyć plan nad czym chcemy się skupić podczas jedzenia. To znaczy, że będziemy kosztować wszystkiego, ale w małych porcjach lub skosztujemy tylko wybranych, ulubionych potraw. Jednak co najważniejsze musimy twardo trzymać się naszych założeń. Warto również skupić się na obserwacji własnego organizmu, czy aby nie daje nam on sygnałów, że już wystarczy lub po prostu zadać sobie pytanie: „A może już jestem najedzony?”.

Bardzo często popełnianym błędem jest głodzenie się przed świętami, na poczet przyszłego folgowania sobie z jedzeniem podczas świąt. Jest to założenie całkowicie bez sensu, gdyż nadmiar dostarczonych zupełnie niepotrzebnie kalorii, może doprowadzić do zbędnych dodatkowych kilogramów. Kolejnym ogniwem w tym błędnym kole jest, poszczenie po świętach o przysłowiowym „chlebie i wodzie”. Postępując w ten sposób nie spalimy nagromadzonych kilogramów, a za to możemy sobie znacznie zaskoczyć. Stosując tak radykalną dietę, nie dostarczamy organizmowi niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania składników, takich jak białka, czy węglowodany. Organizmu nie da się oszukać w ten sposób. Zresztą bądźmy szczerzy tego rodzaju plan, z góry jest skazany na niepowodzenie.

Podczas świątecznego ucztowania nie obawiajmy się, że wywołashutterstock_49748290.jpgmy rodzinny skandal jeśli odmówimy skosztowania, którejś z serwowanych potraw. Myślę, że z powadzeniem możemy liczyć na wyrozumiałość ze strony gospodyni, gdy powiemy grzecznie „nie, dziękuję”. Wszystko to tak naprawdę kwestia naszego zdrowego rozsądku i przedkładania przyjemności naszego podniebienia, nad zdrowie i dobre samopoczucie. Bardzo istotne jest także to, aby świąt nie spędzić tylko za stołem, w kompletnym bezruchu. Zdecydowanie lepiej dla naszego trwania i kondycji, będzie gdy podczas wspólnego świętowania, wybierzemy się na spacer. Dobrą alternatywą jest także pomoc gospodyni, coś przynieść, zanieść. Warto także rozciągać w czasie świątecznie ucztowanie, czyli dbać o odpowiednio długie przerwy między posiłkami. Szczególną uwagę należy zwrócić uwagę, na pojawiający się coraz częściej na świątecznym stole alkohol. Wiadomo, że jedna lampka wina może wspomóc nasze procesy trawienne. Często jednak na jednym kieliszku wina, czy nalewki się nie kończy. A alkohol to kolejne kalorie i to puste, gdyż niczego dobrego nie gwarantują naszemu organizmowi.

Dlatego przed świątecznym ucztowaniem polecam, zrobić sobie hipotetyczny bilans zysków i strat po świętach. Uchronić on może nas przed ewentualnymi przykrymi skutkami.
Ocena: 50

Komentarze (0)

 

do góry strony