Uroda.com / Artykuły / Spokój w sercu. Wywiad z Marią Niklińską

Artykuły

Spokój w sercu. Wywiad z Marią Niklińską

2013-09-24


„Mam tyle do zrobienia, tyle ról do zagrania, życiowych również”. Młoda aktorka opowiada m.in. o tym, jak to jest być córką znanej dziennikarki.

Wioleta Derkowska

Autor:

Wioleta Derkowska



Wioleta Derkowska: Na szklanym ekranie jesteś znana z roli Agaty z „Klanu”, Nicole z „Na wspólnej” i Anki z „Na krawędzi”. Która z tych postaci bardziej pasuje do Ciebie?

Maria Niklińska: Agata i Nicole to postaci fikcyjne, choć na ich życie składają się losy wielu współczesnych młodych kobiet. Agata związała się z mężczyzną po przejściach, z dzieckiem. Na dodatek wróci jego żona, ale to zobaczą Państwo już niedługo. Nicole, lekko szalona optymistka, układa sobie życie w Polsce, którą znała w USA tylko z opowieści rodziców. Musi się przystosować do innych zwyczajów i mentalności. Na dodatek jej mąż nie myśli jeszcze o dziecku. Anka zaś, z polsatowskiego serialu (podobno będzie dalszy ciąg), szuka swej historii, bo matka nie mówi jej o dramatycznych przeżyciach z młodości. Młoda Sajno nie wie, że jest dzieckiem gwałtu. To dramatyczna sytuacja. Przeżycia tych bohaterek są mi obce, ale potrafię sobie wyobrazić, co czują. Każdej z nich daję swoją osobę, są mi bliskie.

W.D.: Zdradź nam, jak potoczą się dalsze losy Agaty z „Klanu”. Ponoć wiele zmieni się w życiu pani architekt…

M.N.: Wraca żona, która straciła pamięć. Sama nie wiem, co się wydarzy, jak Agata ułoży sobie życie z Jackiem, czy ich związek przetrwa. Pytań jest wiele, ciekawe, co wymyślą scenarzyści. „Klan” jest bardzo życiowym serialem. Mam wrażenie, że podobne sytuacje są bardzo realne.

W.D.: Nie uważasz, że role serialowe szufladkują, zamykają drogę do prawdziwej kariery?

M.N.: Role serialowe bywają ciekawe, a wszystko zależy od tego, jak się podchodzi do zadania aktorskiego. Nie ma znaczenia, czy serial, czy film – trzeba dobrze zagrać. W każdej szufladce  można znaleźć ciekawe miejsce dla siebie. Inaczej się gra w serialu codziennym, inaczej w zamkniętej historii „Na krawędzi”. Dziś nie ma wyraźnego podziału na aktorów serialowych i pozostałych. Liczy się praca, zadanie aktorskie. Mało kto zrezygnuje z roli w serialu, uważając ja za niegodną siebie. Podobnie jest na świecie.

W.D.: Dużo grasz w sztukach teatralnych. Lepiej czujesz się na scenie czy na planie serialu?

M.N.: Grałam w Ateneum, Narodowym, Capitolu, teatrach impresaryjnych. Przygotowanie roli w teatrze trwa o wiele dłużej, spotykamy się na próbach przez kilka miesięcy, poznajemy całość od początku do końca. Można więc niejako poprowadzić postać. Film, czy serial to wyrwane sceny, grane często bez chronologii. Bywa, że dramatyczny koniec filmu powstaje na początku, a później gra się lżejsze sceny. Lubię plan filmowy, kocham teatr.

W.D.: Czy fakt, że jesteś córką znanej dziennikarki wpłynął na Twoją karierę?

 
M.N.: Bycie dzieckiem znanej dziennikarki, Jolanty Fajkowskiej, zaważyło na moim losie.  Od małego wiedziałam, co to jest kamera, studio, przygotowanie do pracy. Mama zajmowała się programami kulturalnymi w telewizji, więc tematyka filmowo-teatralna była na co dzień w naszych rozmowach. Pewnie dlatego poszłam na studia do Akademii Teatralnej. Poza tym – fascynuje mnie wchodzenie w skórę postaci, tworzenie nowej rzeczywistości. Kiedyś przejmowałam się porównywaniem mnie do Mamy, dziś – nie reaguję. Nie zmienię faktów.  


Ocena: 0

Komentarze (1)

 

  • 2013-09-24 17:33:21
    Krzysiek
    Mądrze powiedziane.
    IP: 95.49.88.94
do góry strony