Uroda.com / Artykuły / Patent na kosmetyk! KONKURS!!! Wygraj zestawy do makijażu Mariza!

Artykuły

Patent na kosmetyk! KONKURS!!! Wygraj zestawy do makijażu Mariza!

2011-11-14


W dzisiejszym konkursie można wygrać niezbędnik makijażowy z linii Mariza Selective. To nowa ekskluzywna marka kosmetyków przygotowana na bazie najlepszych surowców w oparciu o najnowsze Trendy kosmetyczne.

Autor: km

Źródło: Uroda.com

Pamiętacie swoje pierwsze eksperymenty makjażowe? Macie okazję się dziś nimi podzielić.

Weź udział w konkursie i wygraj 1 z 5 zastawów kosmetyków marki Mariza Selective.

W skład każdego zestawu wchodzą:

baza pod makijażMatująca baza pod makijaż - satynowa baza pod makijaż zapewnia matową i nieskazitelnie wyglądającą cerę. Intensywnie wygładza powierzchnię skóry, zmniejszając widoczność rozszerzonych porów i innych niedoskonałości. Dodatek witaminy E nie dopuszcza do nadmiernego przesuszenia naskórka. Baza usprawnia aplikację każdego podkładu i pudru. Niezastąpiona w sytuacji, kiedy chcesz mieć perfekcyjny makijaż przez cały dzień.

Puder ryżowy - wyjątkowo lekki i ultradelikatny biały puder_ry__owy.jpgpuder sypki tworzy niewidzialną warstwę, która skutecznie matuje skórę i utrwala wcześniej nałożony podkład, aby makijaż wyglądał świeżo przez cały dzień. Najlepszy efekt uzyskasz nakładając puder ryżowy za pomocą puszka.

z___oto_maroka.jpgZłoto Maroka - błyszczący jak klejnot puder do twarzy i ciała jest jak szlachetne złoto odbijające blask promieni słonecznych. Dzięki niemu wiosną zaskoczysz wszystkich lekką opalenizną, latem podkreślisz już pięknie opaloną skórę, a jesienią i zimą przedłużysz efekt złocistej, wypieszczonej słońcem cery. Nakładaj go hojną ręką na policzki, powieki, dekolt i ramiona.


Satynowe cienie do powiek - o wyjątkowo cienie_satynowe.jpgmiękkiej konsystencji. Pozwalają na kreowanie zarówno odważnych jak i zmysłowych czy subtelnych makijaży. Stosowane na sucho mienią się delikatnie, a użyte na mokro iskrzą i przykuwają wzrok soczystym kolorem. Formuła cieni zapewnia łatwą aplikację, perfekcyjne krycie oraz wyjątkową trwałość. Została wzbogacona w pielęgnujące olejki roślinne.


pedzel.jpgPędzel do cieni z naturalnego włosia


 

 profesjonalne kosmetyki do makijażu

 Matowy róż do policzków - o jedwabistej konsystencji, perfekcyjnej aplikacji i całodziennej trwałości. Odrobina różu naniesiona na policzki to doskonały sposób na odświeżenie, odmłodzenie i nadanie twarzy promiennego wyglądu.

Aby wziąć udział w konkursie musisz być zarejestrowanym użytkownikiem Uroda.com i odpowiedzieć na pytanie konkursowe:


Jakie były Twoje pierwsze eksperymenty makijażowe, jakich kosmetyków używałaś i jak sobie radziłaś?


Na Wasze odpowiedzi czekamy do niedzieli 20.11.2011 do godz. 23.59
Odpowiedzi prosimy umieszczać w komentarzach.

Zobacz regulamin
    sledzimy_1.png
Patronem konkursu jest serwis: 

Ocena: 48

Komentarze (187)

 

  • 2012-01-10 16:33:27
    Moje pierwsze eksperymenty makijażowe hmm zaczeły sie w wieku ok 10 lat kiedy to podbierałam mamie jej kosmetyki Postanowilam wypróbować mamy konturówke z tym że zamiast niej użyłam ołówka do brwi który raz ze był bardzo twardy to dwa cieżko go było potem zmyć
    IP: 83.30.183.94
  • 2011-12-10 18:24:22
    Jeszcze nigdy się nie malowałam, dlatego pragnę wygrać te kosmetyki aby zacząć.
    IP: 78.8.197.86
  • 2011-11-20 23:53:45
    apricot
    To co wydarzyło się w naszym życiu po raz pierwszy, zazwyczaj bardzo dobrze zapamiętujemy. Pierwszy pocałunek, papieros, makijaż... Ale o ile bardzo szybko doszłam do wniosku że papierosy nie są dla mnie, a pocałunki zostały zastąpione "ciekawszymi" pieszczotami ;), o tyle codzienny makijaż pokochałam i od lat jest moim stałym i niezbędnym punktem dnia. Jednakże początek mojej przygody z makijażem nie należał do łatwych i przyjemnych, szczególnie w przypadku tuszu do rzęs i pudru do twarzy. Mój "pierwszy raz" z tuszem miał miejsce na zawodach sportowych (trenowałam strzelectwo). Idąc za przykładem starszych koleżanek chciałam również zalotnie trzepotać rzęsami pomiędzy kolejnymi strzałami, pożyczyłam więc tusz od jednej z nich, nie przyznając się oczywiście do tego że jeszcze nigdy rzęs nie malowałam. Skutek był taki, że z powodu nieumiejętnego nakładania kosmetyku (kilka razy wpakowałam sobie szczoteczkę do oka) mój wzrok spowiła mgła i niewiele widziałam. Wynik na tych zawodach osiągnęłam oczywiście fatalny, ale nie zniechęciło mnie to do używania tuszu :) Puder... hmm cieszę się że z czasów kiedy zaczęłam go nakładać na twarz mam tak niewiele zdjęć ;) Ciężki, półpłynnej konsystencji, o źle dobranym odcieniu tworzył z mojej twarzy komiczną maskę (no i gdzieżbym tam pamiętała o nakładaniu go na szyję, która groteskowo odcinała się od twarzy) Teraz, po prawie 25 latach, zastanawiam się po co 14-latce o zdrowej, idealnej wręcz cerze potrzebne było to mazidło na twarzy, wtedy jednak miałam wrażenie że wyglądam bosko. Na szczęście od moich kolejnych makijażowych wpadek uchroniła mnie starsza siostra (wybaczając mi wpierw podkradane przez kilka lat i niszczone często przez nieumiejętne stosowanie kosmetyki) i wprowadziła w tajniki właściwego doboru produktów a przede wszystkim uświadomiła, że dopiero stosowane z umiarem dają właściwy efekt.
    IP: 89.69.176.244
  • 2011-11-20 23:11:15
    Pamiętacie zabawę w makijaż? Miałam 3-4 latka i mnie ona zainspirowała...Postanowiłam wykorzystać ją w domu. A więc policzki i usta pobarwiłam buraczkiem, twarz pobieliłam mąką, a oczy próbowałam poczernić węglem. Działo się to na wsi, u babci, gdzie dostęp do tych wszystkich produktów miałam ułatwiony...Nie da się ukryć, że było to na długie lata przed pojawieniem się ekokosmetyków, jednak może dlatego, od kiedy ostatnio się pojawiły i zrobiły popularne, mam do nich taki sentyment? W każdym razie muszę Wam powiedzieć, że mój pierwszy makijaż zrobił wrażenie :) Z pewnością takiego już nie uda mi się nigdy wywołać...
    IP: 89.76.160.53
  • 2011-11-20 22:51:05
    Kiedy miałam 8 lat odkryłam na półce w łazience skarb. Moja mama miała ogromną paletę kosmetyków. Było na niej wszystko- róże, pudry, cienie, błyszczyki. Wszystko, czego można potrzebować do pełnego makijażu. Dla kilkuletniej dziewczynki była to nie lada gratka. Nie mogłam się powstrzymać przed wypróbowaniem kolorowych cudów. Używałam wszystkiego. Niekoniecznie zgodnie z przeznaczeniem. Róż jako puder, cienie zamiast różu, błyszczyk w miejsce cieni. Przeglądałam się w lustrze i zachwycałam nowo zdobytą umiejętnością. Strasznie żal mi było chwili, kiedy musiałam zmyć całość z twarzy. Porządnego make-upu nauczyłam się 11 lat później, ale zawsze z łezką w oku wspominam pierwsze próby malowania.
    IP: 89.191.147.128
  • 2011-11-20 22:15:32
    Chyba od dziecka byłam oryginalna, bo moje pierwsze "makijażowe" próby wcale nie dotyczyły twarzy. Nie pamiętam, ile miałam lat, kiedy chciałam pierwszy raz zmienić wygląd swoich paznokci. Mama swoich lakierów pilnowała bardzo, więc musiałam poradzić sobie inaczej. Znalazłam taśmę samoprzylepną izolacyjną w pięknym, czarnym kolorze, wzięłam nożyczki i powycinałam sobie odpowiednie kawałki, które przykleiłam na paznokcie. Wyglądało to tak realistycznie, że pamiętam do dzisiaj.
    IP: 178.36.134.159
  • 2011-11-20 22:14:25
    Kiedy w dal sięgam pamięcią, w lat dziecięcych świat, tak jak każda mała dama, chciałam piękną być jak kwiat. Korzystając więc z okazji, gdy rodziców brakło w domu, testowałam kosmetyki, nic nie mówiąc więc nikomu. Pewnej, chyba to niedzieli, zaprosiłam koleżankę na herbaty malinowej w domu lalek filiżankę. Mama była nieobecna, pokus w domu co niemiara. Kosmetyczka, pudełeczka, a w nich... kosmetyków armia cała. nasz makijaż poczęłyśmy, wg rady "Przyjaciółki", od maseczki, naturalnej, tej z kuchennej mamy półki. Pierwsza w ruch poszła marchewka. Właściwości dobrze znane: gładka cera, nawilżona, kolor... iście znakomity. Nie wzięłyśmy pod uwagę jednej tylko ważnej rzeczy... uczulenia na składniki. Starta marchew już na twarzy, a tu piecze, swędzi, parzy. Jedna drugiej patrzy w oczy: "Matko droga! czerwień na twarz ci się toczy!". Gdy juz cały ten ambaras z lic swych zmyć zdołałyśmy, okazało sie po fakcie, że uczulone dwie byłyśmy. Na karoten, ten z marchewki, który skórę nam podrażnił, w rezultacie doprowadził do wysypki, co ją tylko lekarz mógł ujarzmić. W ten więc sposób, wierzcie miłe, wszelkich zabaw w makijaże odechciało nam się w chwilę. Teraz tylko wspominając, lice stają się czerwone i to nie jest sprawa różu... swą głupoto jesteśmy zwyczajnie zawstydzone.
    IP: 213.186.90.5
do góry strony