Modelowanie twarzy – czyli jak poprawnie używać różu
Moja twarz w przybliżeniu przypomina talerz. Przychylny obserwator mógłby określić ją jako mającą kształt serca, ale nawet najżyczliwsza dusza przyzna, że w dziedzinie kości policzkowych nie mam się czym pochwalić. Zawsze jednak podobały mi się niesamowite, wyraziste rysy twarzy, tak ostre, że można nimi utrzeć ser, zatrzymać ruch i skosić człowieka jednym cięciem. Czy ty też masz takie upodobania? No cóż, wszystko jest możliwe.
Jeśli spędzisz choć trochę czasu w towarzystwie modelek, szybko zorientujesz się, że za kulisami sesji zdjęciowych i pokazów mody dokonywane są zabiegi niemal alchemiczne. Przychodzą tam umiarkowanie ładne dziewczyny z ziemistą cerą, o okrągłych twarzach, a po pewnym czasie (często dość długim) wyłaniają się podobizny samej Wenus. Te kobiety wyglądają, jakby wyrzeźbił je sam Rodin, są muzami, wcieleniami gracji, syrenami. Dostały wyraziste kości policzkowe i ostro zarysowane szczęki. A to wszystko za pomocą zręcznie nałożonych kosmetyków. Oczywiście większość z nas ma w życiu ważniejsze sprawy niż spacerowanie w nieskończoność po wybiegu, ale wiele technik praktykowanych przez kosmetycznych guru warto poznać. Rzecz jasna, nie zmienią one twojej twarzy kompletnie. Przypadkowe spojrzenie w lustro nie wywoła w twojej głowy myśli: „O, cześć Angelina!”. Jednak rozsądne stosowanie zasad modelowania owalu twarzy, czyli tak zwanego konturowania, będzie twoją kolejną kobiecą bronią, wespół z jedzeniem na małych talerzach i magicznymi majtkami. Aby poznać podstawy konturowania, udałam się do Terry’ego Barbera, mistrza tej sztuki i dyrektora kreatywnego MAC Cosmetics, najlepszej międzynarodowej marki kosmetycznej w tej ważnej dziedzinie.
Ja: Czym jest konturowanie twarzy?
T.B.: To esencja makijażu. Został on bowiem wynaleziony w celu podkreślenia kształtu twarzy, a nie jej dekoracji. Tak naprawdę wszystko opiera się na świetle. Ciemniejsze kolory optycznie zmniejszają daną część twarzy, zaś jaśniejsze odcienie ją uwypuklają. Najlepiej widać te techniki w filmach lub na scenie, jednak wszystko opiera się na tych samych makijażowych sztuczkach, które z łatwością można zaadaptować na codzienny użytek. Jako makijażysta odkryłem, że tym, co naprawdę dodaje kobietom skrzydeł, jest podkreślenie ich kości policzkowych. Trendy w makijażu oczu i ust przychodzą i odchodzą, ale uwydatnianie rysów twarzy pozostanie z nami zawsze.
Ja: Kto cię tego nauczył?
T.B.: Konturowania nauczyłem się od Lizy Minnelli, która pracowała
niemal wyłącznie z czernią i bielą. Pod podbródek i kości
policzkowe nakładała odrobinę czarnego cienia i rozcierała go do
góry, aż po linię włosów, dodatkowo podkreślając policzek loczkiem.
Malowała sobie twarz, modelując opadające kąciki oczu,
rozcierała obrys aż po sam środek policzków, a na biało rozjaśniała
środek podbródka i strefę T. Show-biznesie w czystej postaci!
Ja: Ktoś jeszcze?
T.B.: Tak, Linda Evangelista też mnie wiele nauczyła. Nakładała
odrobinę ciemnego brązu pod brodę, by odgraniczyć twarz od szyi.
No, ale ona żyła na wizji…
Ja: Czy wszystkie powinnyśmy nakładać w ten sposób ciemny brąz? Czy to by nie wyglądało jak kozia bródka?
T.B.: Obecnie formuły kosmetyków bardzo się zmieniły i wszystko jest dużo subtelniejsze. Pamiętam lata osiemdziesiąte, kiedy wszyscy mieli fazę na new romantic. Malowało się wtedy skórę na biało, a do konturowania używało szarości. W efekcie twarz była w paski. Obecnie kolorowe kosmetyki są dokładnie rozdrabniane w młynach strumieniowych i zawierają składniki mineralne. Rozświetlają cerę, dzięki czemu nie powstaje efekt maski.
Ja: No dobrze, w takim razie jak to się robi?
TB: W ten sposób…
Cieniowanie: Kosmetyki do konturowania mają wyglądać jak druga skóra. W sklepach jest dużo odcieni beżu, kości słoniowej, ciemniejszych i jaśniejszych barw, które niewprawnemu oku mogą wydawać się bardzo podobne. Wybierz produkt do konturowania, taki jak Studio Sculpt marki MAC, by cieniować i nadawać głębię powierzchni pod kośćmi policzkowymi, zwęzić skroń lub złagodzić trójkątną twarz. Do cieniowania używaj bronzera. Żeby uniknąć
ciemnobrązowego obrysu szczęki, wetrzyj kosmetyk, a eksperymentuj zawsze w dobrym świetle, najlepiej dziennym. Przejedź pędzlem po obrysie twarzy. Oto niezawodna sztuczka konturowania policzków: wyobraź sobie kreskę (lub ustaw odpowiednio kredkę do oczu) między górą ucha a kącikiem ust. Zacieniuj tę linię. Wyobraź sobie kolejną kreskę od kącika ust do zewnętrznego kącika oka. Cieniowanie nie powinno przekraczać tej linii. Jeśli masz szeroką twarz, wyszczuplij ją, nakładając ciemny kolor wzdłuż linii szczęki. Ciemniejszy kolor
pod brodą sprawi, że twarz będzie się wyraźnie odznaczać od szyi.
Ja: To działa! Czy powinnam używać także różu?
T.B.: Tak.
Ja: W jaki sposób?
TB: Chodzi o to, żeby policzki stały się trójwymiarowe. Wybierz róż w kremie lub żelu i pociągnij nim skórę aż do linii włosów. Jeśli chcesz, możesz wyjść poza zwyczajowy obrys, by podkreślić kości policzkowe bardziej niż naturalnie padający cień. Następnie musisz wziąć się za…
Rozjaśnienie: Wybierz odcienie kości słoniowej albo przezroczysty, błyszczący kosmetyk, by zaznaczyć te części twarzy, na które pada światło. Nałóż odrobinę rozświetlacza na kości policzkowe oraz czoło.
Oczy: Rozjaśnij wewnętrzny kącik oka aż po środek nosa, tam
gdzie naturalnie załamuje się światło. Nazywam to „graficzną chirurgią
plastyczną”.
Nos: Darowałbym sobie konturowanie nosa, bo to metoda potrzebna przy kręceniu filmów. Zostaw ją Naomi Campbell. Jeśli chcesz, przypudruj boki, żeby nos się nie świecił, bo to go optycznie poszerza. Środek i czubek pozostaw nieupudrowany, co da efekt węższego nosa.
Ja: Rewelacja! Mam kości policzkowe! Jeszcze nigdy nie miałam kości policzkowych. Z wrażenia chyba się popłaczę… Podobną pomoc wizażysty uzyskasz w kilku działających w Polsce salonach MAC (znajdziesz je w dużych centrach handlowych). Możesz też umówić się na indywidualną sesję u wizażystki albo poprosić o darmowy makijaż w dobrej drogerii. Profesjonaliści mają doświadczenie z różnymi typami damskich twarzy i dobrze wiedzą,
jak wydobyć twoje chudsze ja.
Fragmenty tekstu pochodzą z książki „101 rzeczy lepszych od diety” Mimi Spencer.
Komentarze (1)