Uroda.com / Artykuły / Kobiety świata / Konkurs Patent na kosmetyk Salco au Naturel - WYNIKI!!!

Artykuły

Konkurs Patent na kosmetyk Salco au Naturel - WYNIKI!!!


Przenieś się do ogrodu, w którym przez cały czas jest lato… Poczuj zmysłowy zapach kwiatów, kojący aromat irysu i elegancką woń cedru…

Nagrody otrzymują:

Zestaw w który skład wchodzi – naturalne mleko do kąpieli z płatkami róży i balsam do ciała Flower Garden otrzymują:

Karolina 25

cola

sensuel28

Zestaw w których skład wchodzi – bocheńska sól kąpielowa i peeling solny otrzymują:

helas

2hot4you

Goshxxx

Gratulujemy!

Preparaty Salco au Naturel powstałe na bazie wydobywanych koło  Bochni solanek jodowo-bromowych pozwalają na korzystanie z dobrodziejstw naturalnego surowca leczniczego – soli.  Marka Salco au Naturel wyróżnia się nowoczesną, wyszukaną stylistyką, unikalnymi  kompozycjami  zapachowymi, a zarazem świetnie wpisuje się w tradycję naturalnego dbania o zdrowie i urodę.

Lato zbliża się ku końcowi, niestety…. Za oknem już tylko szarówka i spadające liście, jedyne co przypomina nam jeszcze o lecie to opalona skóra, albo i zrogowaciały naskórek i plamy na ciele po opalaniu – napiszcie nam jak dbacie o skórę po lecie – jakie macie sposoby na złuszczanie zbędnego naskórka i przywrócenie skórze aksamitnego dotyku?

Aby wziąć udział w konkursie:

1.    Trzeba być zarejestrowanym Użytkownikiem na portalu Uroda.com
2.    Należy umieścić komentarz na stronie Uroda.com, pod rozpisanym konkursem.

3. Redakcja zastrzega sobie wybór i rozdysponowanie  poszczególnych zestawów.
3. Konkurs trwa od 16.09.2010 do 23.09.2010

Regulamin konkursu dostępny tutaj

Ocena: 50

Komentarze (57)

 
  • 2012-03-15 08:15:51
    anoli101
    gratulacje :)
    IP: 91.231.80.53
  • 2010-09-23 00:23:37
    Prysznic, żel pod prysznic z peelingiem, a po prysznicu masaż rękawicą i nawilżający balsam do ciała. Zamiast prysznica może być kąpiel z dodatkiem nawilżającego płynu.
    IP: 87.206.247.12
  • 2010-09-22 23:01:52
    Pielęgnacja skóry od zewnątrz to codzienne jej oczyszczanie preparatami odpowiednio dobranymi do rodzaju mojej skóry, pilingowanie 3 razy w tygodniu i nawilżanie odpowiednio dobranymi kremami na dzień i na noc oraz balsamami. Staram się chronić skórę przed szkodliwymi wpływami środowiska, używam kremów ochronnych, nie wystawiam jej na długie działanie słońca, unikam używek a zwłaszcza tytoniu ponieważ utrudnia przepływ tlenu do komórek ciała. W dzień sporo ruchu i ćwiczeń a w nocy zdrowy i spokojny sen, ponieważ wtedy skora się regeneruje.
    IP: 193.151.54.135
  • 2010-09-22 22:56:47
    Idzie jesień, wszystkie znaki na ziemi i na niebie bezwzględnie o tym przypominają. Za oknem szaro, buro i ponuro, deszcz.... tylko w głowie tlą się jeszcze wakacyjne wspomnienia. Nie znoszę takiej pogody, od razu łapię jesienną chandrę i zakopuję się w starym fotelu, w wytartych spodniach i workowatej bluzie. Pewnego dnia, zakładając dresy poczułam, że moja skóra jest tak szorstka, że zaciąga materiał! Do tego mąż wieczorem szepnął na ucho, że jestem jak to określił: „jakaś taka chropowata i do gładkości pupci niemowlaczka bardzo dużo Ci brakuje, kochanie”. No tak w głowie zabrzmiało mi błyskotliwie: „....i Bóg stworzył kobietę!”, więc szybko przypomniałam sobie, że mam biust, talię, biodra, uda, długie nogi..... a stan skóry na tych częściach ciała woła o pomstę do nieba. Zrozumiałam te sygnały S.O.S wysyłane przez stan mojej skóry. W zasadzie nic dziwnego, że domaga się uwagi, bo po lecie zupełnie zapomniałam o stosowaniu jakichkolwiek specjalnych kosmetyków i domowych zabiegów. Poczułam, że muszę coś zrobić z tym uczuciem dyskomfortu, poprawić swoje samopoczucie, a skórze zaaplikować solidny zastrzyk odżywczej energii. Do łask powróciły więc domowe peelingi złuszczające szorstki, martwy naskórek. Na pierwszy ogień zastosowałam peeling twarzy kwasami owocowymi. Lubię go najbardziej bo mieszanka kolorowych owoców, warzyw i aromatycznych zapachów zawsze wprawia w dobry humor. Przepis bardzo prosty: do miseczki wrzucamy po plasterku kiwi, cytryny, pomarańczy, grejfruta, pomidora i ogórka (wszystko bez skórki) i pół szklanki kryształków japońskich, czyli alg morskich. Przy pomocy miksera robię ze składników mazidło, którym nacieram twarz. Po takim zabiegu cera jest niezwykle gładka, odświeżona a rozszerzone pory zredukowane są do minimum. Drugi z lepszych przepisów na peeling to: 2 łyżki płatków owsianych zalewam szklanką mleka, odstawiam by napęczniały. Następnie nakładam na twarz i masuję kolistymi ruchami. Do takiej papki można dodać trochę miodu. Kuracja płatkami owsianymi doskonale działa na tłustą bądź podrażnioną skórę. Możemy ją śmiało stosować na twarz, świetnie koi wszelkie podrażnienia. Natomiast na wysuszoną, pozbawioną jędrności skórę całego ciała stosuję najczęściej sławny peeling kawowy (fusy z kawy, oliwa z oliwek, cynamon, żel pod prysznic) lub orzechowo-migdałowy - pięknie pachnie, dlatego uwielbiam „godzinami” się nim smarować. Przepis: pół szklanki zmielonych orzechów laskowych, pół szklanki zmielonych płatków migdałowych zalewam 2/3 szklanki tłustego mleka lub jogurtu, dla wyraźnego zapachu dodaję kilka kropel olejku migdałowego (może być spożywczy:) Wszystko dokładnie mieszam na jednolitą masę. Rewelacyjny patent nie tylko na złuszczanie naskórka ale też na relaksujący masaż. Po wymasowaniu skóry domowymi miksturami dla lepszego efektu wklepuję w siebie owocowy balsam nawilżający lub rozpoczynam 30-miutową kurację antycellulitową – masaż chińską bańką. Najpierw wklepuję w ciało olejek, po którym „jeżdżę” gumowymi bańkami, aż krew zacznie szybko krążyć, a skóra zrobi się napięta. Fakt, po pierwszym takim własnoręcznym zabiegu miałam lekkie siniaki, ale gdy nabrałam wprawy – ciało zrobiło się znacznie jędrniejsze i delikatne w dotyku! Jak widać na moim przykładzie, nie trzeba wydawać majątku na drogie, często nieprzynoszące efektów peelingi lub zabiegi u kosmetyczki. Wystarczy iść do kuchni, zmieszać potrzebne składniki i gotowe. Być może teraz częściej będę odwiedzać sklep spożywczy, jednak na pewno wyjdzie to taniej i z korzyścią dla mojej skóry, chandry i narzekającego męża;-)
    IP: 89.161.3.170
  • 2010-09-22 22:18:55
    jesienią zawsze dostaję ogromnego wigoru, aby dobrze zadbać o swoją skórę, bo wiadomo, trzeba ją "naprawić" po lecie, ale i dobrze zabezpieczyć na zimową porę. Aby mieć świeżą, wypoczętą skórę po tym upalnym lecie, kiedy to nie szczędziło się kąpieli słonecznych stosuję wypróbowane kosmetyki: -Kremy z witaminą C Witamina C regeneruje uszkodzenia skóry spowodowane przez słońce i obecne w dymie tytoniowym wolne rodniki. Przywraca jej różowy kolor, spłyca zmarszczki i zapobiega powstawaniu kolejnych. -Maseczki przywracające blask Usuwają martwe komórki naskórka, ściągają rozszerzone pory, wygładzają cerę, delikatnie ją napinają i odświeżają. -Błoto, glinki Błoto oczyszcza, zmiękcza i wygładza skórę, pobudza ją do regeneracji. Na cały organizm działa relaksująco, usuwa napięcie mięśni twarzy i ciała. Polepsza mikrokrążenie i przyspiesza wydalanie szkodliwych produktów przemiany materii, dlatego zmęczone skóra odzyskuje swoje siły witalne. -Parafina -Jest doskonałym ratunkiem dla przesuszonej, poszarzałej i zwiotczałej skóry. Po okładzie parafinowym skóra jest miękka, gładka i elastyczna. - Kosmetyki z ekstraktami z roślin- Mają one działanie pobudzające i detoksyksujące. Po ich zastosowaniu skóra znów jest gładka, napięta i rozjaśniona. Najlepsze są kremy, balsamy i żele pod prysznic zawierające rumianek, aloes, ogórek, zieloną herbatę, pestki winogron, żeń-szeń. -Balsamy intensywnie nawilżające – stosuję po każdym myciu. -Słony peeling – garść szarej soli gruboziarnistej, bogatej w minerały, mieszam z olejkiem migdałowym i masuję tą miksturą całe ciało. Potem wchodzę pod prysznic i wszystko zmywam. Skóra jest gładka i odświeżona. Powyższe zabiegi i kosmetyki sprawiają, ze moja skóra wygląda świeżo i aksamitnie przez cały rok!
    IP: 213.92.154.135
  • 2010-09-22 22:10:45
    W niedzielę wróciłam z urlopu i przyznam z dumą, że jeszcze cieszę się z mojej złotej opalenizny. Dbać o nią zaczęłam już w trakcie urlopu stosując filtry od 30 SPF powoli schodząc w dół. Jednak naskórek nie jest rzeczą trwałą i czy chcemy czy nie musi się złuszczać i regenerować. Już w trakcie pobytu zrobiły mi się na plecach i rękach malutkie kropeczki z wodą, które po przejechaniu paznokciem pękały, a skóra wokól nich jednak troszkę się łuszczyła. Mając jeszcze czas aby nadrobić opaleniznę skorzystałam więc z najprostszej metody (jako, że peelingu ze sobą nie zabrałam) - użyłam grubego brązowego cukru i balsamu. Taką mieszanką przejechałam po ciele i skóra, która miała zejść się ładnie złuszczyła, a ja kolejną warstwę mogłam opalić. Takim sposobem skóra nie schodzi mi płatami, a opalenizna ładnie wygląda. Niestety wiem, że nadejdzie moment, że zacznę się "sypać" i nie pomogą żadne balsamy czy olejki. Cóż, taka kolej rzeczy. By nie wyglądać jak łaciata krówka stosuję wtedy peelingi pod prysznic - na początku gruboziarnisty, a później z biegiem czasu wystarcza już tylko taki delikatny. A po peelingu, prysznicu czy kąpieli koniecznie wsmarowuję w skórę nawilżający balsam, a raz czy dwa razy w tygodniu oliwkę. Nic nie sprawi, że skóra będzie wyglądała na sprężystą i zdrową jeśli nie będzie dobrze nawilżona!
    IP: 77.237.15.234
  • 2010-09-22 19:52:23
    Kiedyś oglądając półki drogeryjne, myślałem, że peelingi produkowane są wyłącznie dla kobiet, które używają za dużo makijażu, tzn. mają paskudą żółtą maskę na twarzy (nazwijmy to murarską szpachlą;-) i te drobinki są wręcz niezbędne by się jej pozbyć! Oczywiście, myliłem się i to bardzo. Zupełnie przypadkiem uświadomiła mnie moja wyedukowana kosmetycznie - żona. Kiedyś, gdy okupowała łazienkę kolejną godzinę, dziarskim krokiem postanowiłem wkroczyć do akcji. Myślałem, że zasłabła od wodnych oparów albo zasnęła w wannie (co czasem jej się zdarza). Jakież było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłem moją kobietę całą umorusaną w fusach kawowych. Wyglądała jak potwór z bagien :P Gdy pierwszy szok minął, a mimika mej twarzy przybrała już całkiem inteligentny wyraz, odważyłem się zapytać, co jej odbiło?! Myślałem, że to kolejna akcja pt. jak żyć ekologicznie, czyli zużywamy wszystkie odpady spożywcze?! Dowiedziałem się jednak, że to słynny domowy peeling kawowy do złuszczania martwego naskórka, a moja Pani smaruje się tym co najmniej raz w tygodniu. Eeee? Że co? Od razu wpadłem na błyskotliwą myśl (ogląda się discovery;-), że przecież to węże zrzucają zrogowaciałą skórę turlając się i ocierając o wszystko, co szorstkie...., ale żeby kobiety?! Chociaż, czego one nie wymyślą by zabłysnąć urodą.... Tak więc moja Pani wytłumaczyła mi – laikowi kosmetycznemu – o co dokładnie chodzi z tym peelingiem. Używa do niego 2-3 kopiastych łyżek fusów z wcześniej zaparzonej kawy, dodaje 2 łyżki oliwy z oliwek, łyżeczkę cynamonu, trochę żelu pod prysznic dla ładnego zapachu (lub ulubionego olejku) by kawowa papka miała lepszą konsystencję do smarowania. W zależności od nastroju i od zasobów szafek kuchennych do w/w kawowej bazy dodaje także: zmielone płatki owsiane, otręby, cukier trzcinowy, sól jodowaną lub wiórki kokosowe – wszystko dla lepszego efektu ścierania naskórka. Najpierw smaruje tym, jak to określiła „strategiczne miejsca”, czyli brzuch, pośladki, uda (dobrze wiedzieć, że tam gromadzi się celulit) a potem całe ciało by było gładkie, nawilżone, odświeżone. Rzeczywiście przyznaję, że po takim szorowaniu skórę miała jędrną, elastyczną, aksamitną w dotyku i całkiem przyjemną w zapachu – jak się "zaciągnąłem" poczułem silne kawowe orzeźwienie ;-) Muszę przyznać, że moja kobieta zaimponowała mi swoją pomysłowością (Osobiście nigdy bym nie wpadł by naśladować węże;P) i umiejętnością oszczędzania i tak szczupłego, domowego budżetu na... drogeryjne produkty. Teraz na śniadanie - kawę pijemy a na wieczór - kawą się smarujemy! Nic się nie marnuje! Jako mężczyzna, polecam wszystkim Paniom i Panom również! :)
    IP: 85.202.50.156
do góry strony