Uroda.com / Artykuły / Zapowiedzi / Gdy nie ma słońca...

Artykuły

Gdy nie ma słońca...


W zimowe miesiące częściej niż latem czy wiosną czujemy się zmęczone, pozbawione energii, doskwiera nam melancholijny nastrój, który zazwyczaj pojawia się bez wyraźniej przyczyny. Najchętniej spędziłybyśmy ten ponury czas w łóżku lub… ciepłych krajach. Przyczyna złego samopoczucia może być bardzo prozaiczna i dać się we znaki każdemu, nawet największym optymistom: chodzi o brak słońca.

Latem jesteśmy bombardowani zaleceniami: unikaj słońca! Bo przyczynia się do powstawania raka skóry, bo przyspiesza procesy starzenia, bo wzmaga reakcje alergiczne… Tymczasem w zimie szybko przypominamy sobie o jego dobroczynnym działaniu. Prawda, jak zwykle leży pośrodku.  Zbyt duża dawka promieni słonecznych może działać niekorzystnie na nasz organizm, ale nie mniej przykra dla naszego zdrowia i ogólnego samopoczucia jest niedostateczna ilość słońca, czego doświadczamy w chłodnych miesiącach. W świecie naukowym powoli zyskuje coraz więcej zwolenników teza, że unikanie słońca jest bardziej szkodliwe niż jego nadmiar. Dlaczego?
Po pierwsze, słońce powoduje wytwarzanie w organizmie najbardziej wartościowej witaminy D. Powstaje jej w ten sposób dokładnie tyle, ile potrzeba. Kobiety z wysokim poziomem naturalnej witaminy D rzadziej chorują na raka piersi i nie dokucza im napiecie przedmiesiączkowe. U mężczyzn rzadziej występuje rak prostaty. Apteczne suplementy nie są niestety równie skuteczne, gdyż ciągle nie wiadomo jaka ilość tej witaminy jest niezbędna dla zachowania zdrowia. A łatwo można „przedobrzyć”. Zbyt dużo sztucznej witaminy D w naszym organizmie powoduje wymioty, osłabienie i zaburza pracę nerek.
Po drugie, słońce leczy depresję! A o tą w zimowych miesiącach łatwo. kobieta_okulary_slonce.jpgSklasyfikowano już nawet chorobę o nazwie depresja sezonowa, której przyczyną jest właśnie niedobór światła słonecznego. Badania wykazały, że pod wpływem słońca zwiększa się w organizmie poziom neuroprzekaźników wpływających na samopoczucie, takich jak serotonina.
Ponadto: jak wynika z najnowszych naukowych publikacji osoby unikające światła słonecznego częściej cierpią na osteoporozę, bóle mięśniowe i… choroby skóry. Zwolenników opalania, notorycznie straszy się czerniakiem (wg badań występuje on w Polsce niezmiernie rzadko i z taką samą częstotliowością u osób, które unikają opalania lub doznały poparzeń słonecznych w dzieciństwie), natomiast zupełnie pomija lecznicze oddziaływanie słońca na różnorodne choroby skóry m.in. łuszczycę.
Jak sobie w takim razie radzić z brakiem tego życiodajnego czynnika podczas chmurnych, szarych zim?
Oto kilka rad:
1.    Dostosuj swój rytm dnia do warunków naturalnych: wstawaj wcześnie, by korzystać ze światła słonecznego, jak tylko się pojawi.
2.    W dni wolne od pracy w ramach wypoczynku, zamiast na siłownię czy do kina, wybierz się na spacer, lodowisko lub narty, żeby jak najitensywniej korzystać z naturalnego światła.
3.    Zastanów się, czy nie warto zdecydowac się na światłoterapię. Tą usługę oferuje większość gabinetów rehabilitacji. Możesz też sama kupić sobie specjalną lampę do leczenia światłem i korzystać z niej w domu, wtedy kiedy masz wolną chwilę.
4.    Jeśli tylko dysponujesz wolnym czasem i odpowiednią ilością pieniędzy wybierz się chociaż na kilka dni w jakieś ciepłe, słoneczne miejsce, zamiast po raz kolejny spędzać urlop w górach, gdzie pogoda najczęściej jest zmienna. Naładujesz w ten sposób akumulatory na resztę zimy!

I ostatnia rada: póki możesz, zapobiegaj! Badania wykazują, że odpowiednia ilość witaminy D3 zgromadzona w lecie podczas korzystania z kąpieli słonecznych, jest w zimie zużywana do produkcji witaminy D i serotoniny. Zatem: nasz dobry humor zimą, jest też zależny od tego jak długo wygrzewaliśmy się na słońcu w lecie.
Pamiętaj o tym zawczasu, żeby zima, nawet ta bezsłoneczna, nie była jednocześnie smutna.
 
 

Ocena: 0

Komentarze (0)

 
do góry strony