Piękno pochodzi z natury
Zdrowy styl życia stał się popularny. Na śniadanie zjadamy jajecznicę z jaj od kur z wolnego chowu. Popijamy kawę z bio plantacji, oczywiście ze znaczkiem „fair trade”.
Do pełni eko-szczęścia brakuje nam tylko kosmetyków. Producenci szybko odpowiedzieli na rosnące zapotrzebowanie i na półkach pojawiło się ich całkiem sporo. Ale czy naturalne znaczy ekologiczne? Jak odróżnić bio od eco i się nie pogubić?
Czym się różni Eco od Bio?
Kosmetyki Eco muszą zawierać minimum 50% składników pochodzenia naturalnego, Bio aż 95%. Jednak wymogi co do pochodzenia tych substancji są tak samo restrykcyjne. Rośliny z których pozyskuje się składniki sadzone są w glebie, która wcześniej przez 3 lata była badana pod kątem zawartości chemii rolniczej.Co więcej, takie same testy przechodziła woda deszczowa oraz gruntowa w danym regionie. Rośliny podczas uprawy mogą być nawożone i chronione tylko preparatami znajdującymi się na ściśle określonej liście. Ale to nie wszystko, wydobywanie wody głębinowej lub wyciągów z roślin dziko rosnących np. w puszczy tropikalnej lub wysoko w górach należy do bardzo kosztownych, ze względu na ograniczoną ilość maszyn i utrudniony transport.
Kosmetyki eko i bio muszą posiadać certyfikat potwierdzający autentyczność ich ekologicznego składu. Firmy je produkujące są zobowiązane do przedstawienia dokumentacji, która potwierdza ekologiczne pochodzenie ich składników. Dodatkowo opakowania powinny być biodegradowalne i podlegać pełnemu recyklingowi.Odbiega się od dodawania ulotek informacyjnych i jeżeli jest to możliwe - papierowego opakowania. Informacje wytłaczane o produkcie drukowane są tuszem pochodzenia roślinnego. Żaden z eco i bio kosmetyków nie może być testowany na zwierzętach!
Firmy są zobligowane do przedstawienia zaświadczeń od każdego producenta preparatów wchodzących w skład ich receptury. Kosmetyki Bio mogą zawierać 5% składników pochodzenia chemicznego - są to zazwyczaj konserwanty. Nie mają one swojego odpowiednika w naturze, a bez nich kosmetyki praktycznie nie nadawałyby się do użytku już po krótkim czasie od wyprodukowania.
Naturalnie … z konserwantami.
Tak naprawdę o większości kosmetyków można powiedzieć, że są naturalne, bowiem w ich składzie w mniejszych lub większych ilościach znajdują się substancje pochodzenia roślinnego. Te utrwalane i wzmacnianie są często chemicznie. Dlatego warto patrzeć na skład, jeżeli wśród wymienionych składników doczytasz się zawartości silikonów, parabenów, sztucznych zapachów, siarczanów, glikolu propylenowego czy pochodnych ropy naftowej - możesz być pewna, że to tradycyjne kosmetyki, a nie eko.
Ratunku, pogubiłam się!
Brzmi skomplikowanie? Sporo dziwnych nazw, które ciężko jest wymówić, a co dopiero zapamiętać? Mylące hasła na opakowaniach też nie ułatwiają wyboru. Na szczęście możemy liczyć na ułatwienia. Nie po to Eco i Bio firmy walczą o każdy certyfikat, żeby potem nie pochwalić się nim na opakowaniu. Jeżeli chcesz mieć pewność, że dany preparat spełnia wszystkie twoje wymagania szukaj na nim następujących znaków -
ECOCERT - francuska organizacja kontroli i akredytacji produktów organicznych i ekologicznych, uznawana w ponad 80 krajach na całym świecie.
BDIH (Bundesverband Deutscher Industrie und Handelsunternehmen) - Federalny Związek Niemieckiego Przemysłu i Firm Handlowych, wydający certyfikaty ekologiczne lekom, żywności i kosmetykom.
SOIL ASSOCIATION - angielska organizacja certyfikująca ekologiczną żywność, rolnictwo i kosmetyki.
AIAB (Associazione Italiana per l'Agricoltura Biologica) - Włoskie Stowarzyszenie Rolnictwa Ekologicznego.
Obecność jednego z tych certyfikatów potwierdza ekologiczne pochodzenie kosmetyku. Zdobycie ich jest trudne i wiąże się między innymi z koniecznością dostosowania całej linii produkcyjnej. Żaden ze składników nie może mieć nawet minimalnej styczności z chemią.
Nie taki diabeł straszny
Ważne jest również, żeby nie przesadzić w drugą stronę i nie dostać ciężkiej paranoi dotyczącej szkodliwości kosmetyków tradycyjnych. Musimy pamiętać, że przemysł kosmetyczny to jedna z najnowocześniejszych i najprężniej rozwijających się dziedzin nauki. Każda szanująca się firma zanim wypuści na rynek np. krem poddaje go dokładnym testom i analizom. Silikony, pochodne ropy naftowej, parabeny itd. to składniki w ostatnim czasie napiętnowane przez eco-lobby - tymczasem nie są szkodliwe, ani rakotwórcze.
Czego mogę się spodziewać po Eco i Bio kosmetykach?
Na pewno ogromne znaczenie ma tutaj sfera psychiczna. Świadomość, że nakładamy na twarz i ciało produkty krystalicznie czyste i w pełni naturalne daje przyjemne uczucie harmonii i bliskości z Ziemią. Wiele kobiet natomiast ma problem z przestawieniem się na konsystencję, zapach oraz kolor ekologicznych preparatów. Są cięższe, tłustsze, zostawiają na skórze wyczuwalny film - to zasługa braku silikonów, które przyzwyczaiły nas do delikatnych konsystencji i uczucia gładkości po użyciu. Trzeba też czekać dłużej na efekty, ponieważ składniki bez wspomagaczy w postaci chemii działają wolniej. Problemem mogą okazać się również naturalne filtry, głównie te zawarte w kosmetykach mineralnych. Są o wiele słabsze od syntetycznych i na pewno nie dadzą nam kompletnej ochrony przed słońcem.
Dla kogo Eco?
Dla każdego, kto ceni sobie bliskość z naturą i nie jest mu ona obojętna. Przy okazji stosowania eco kosmetyków warto się dowiedzieć, co dana firma robi dla środowiska, jak o nie dba? Czy angażuje się np. w sadzenie drzew albo oczyszczanie wód? Może dba o zagrożone gatunki zwierząt? Jeżeli producent bierze udział w danej akcji, na pewno zamieści o tym informację na opakowaniu lub w postaci tablicy informacyjnej w sklepie.
Komentarze (1)