Uroda.com / Artykuły / Konferencje i kongresy / Patent na kosmetyk - WYNIKI! Ekskluzywna biżuteria ze sklepu Galea.com.pl

Artykuły

Patent na kosmetyk - WYNIKI! Ekskluzywna biżuteria ze sklepu Galea.com.pl


Bądźmy szczere uwielbiamy jak mężczyźni kupują nam prezenty – perfumy, seksowną bieliznę czy biżuterię. W tym tygodniu nietypowy patent na kosmetyk – ekskluzywna biżuteria do wygrania!!!

Nagrody otrzymują:

1. vendetta
2. Justyna1
3. Uma88

 

Każda z nas pamięta chwilę, w której dostała wyjątkowy prezent od swojego mężczyzny – może był to naszyjnik na urodziny, albo pierścionek zaręczynowy? Napiszcie co w takiej chwili mówił wam wasz ukochany, bądź ważny mężczyzna w waszym życiu – syn, tato czy może dziadek. W jakiej scenerii wręczał wam ten wyjątkowy podarunek? Na autorki najciekawszych odpowiedzi czekają bardzo cenne nagrody – biżuteria ze sklepu internetowego Galea.com.pl

a02506_1.jpg

 

Na autorkę najciekawszej odpowiedzi czeka  komplet różowych kryształów Crystallized Swarovski Elements – wisiorek z łańcuszkiem i kolczykami.

 01203_2.jpg

 

 

 


 

Drugą nagrodą jest naszyjnik 02315_2.jpg

bursztyny na srebrnym łańcuszku

w nowoczesnym stylu.


 

 

00268_2.jpg

 

Trzecią nagrodą jest naszyjnik składający się z drewnianych kulek w kolorze brązowym, białego koralu i niebieskiego turkusu. Długość naszyjnika wynosi 45 cm.

 

 

 

Regulamin konkursu dostępny tutaj

Ocena: 45

Komentarze (24)

 
  • 2010-07-29 16:40:17
    Takich wyjątkowych prezentów w mym życiu było już wiele-bransoletka od cichego wielbiciela z życzeniami powrotu do zdrowia,pierścionek od męża w dniu ślubu itd.Najpiękniejszym jednak i najpiękniej wręczonym był pierścionek zaręczynowy.Pojechaliśmy wtedy z chłopakiem do Grecji , były to nasze wymarzone i wyśnione wakacje.Pomyślałam sobie nawet,że może mój chłopak chce mi się oswiadczyć ale dni mijały nam na zwiedzaniu i plażowaniu a na potencjalne oświadczyny nic nie wskazywało.Pewnego wieczora jednak mój luby zabrał mnie an wystawną kolację z owoców morza, przepyszny desaerek w melonie.Czułam się jak księżniczka karmiona przez swego księcia.Po kolacji udaliśmy się na spacer brzegiem morza-morze cudownie szumiało, księżyc ślicznie świecił gdy nagle mój luby uklęknął i wyszeptał oświadczyny wsuwający mi przy tym cudowny pierścionek na palec.Pamiętam jak dziś słowa mojego przyszłego męża- Grześ powiedział wtedy,że wiele przeżyliśmy dobrych i złych chwil , moja operację i każda z tych chwil była dla niego cena.Operacja uświadomiła mu jak bardzo mnie kocha i jak bardzo nie chce mnie stracić.Każdego dnia chce być przy mnie , budzić się i zasypiać przy mym boku, opiekować się mną i czuwać nade mną.Po czym zapytał czy uczynie mu ten zaszczyt i zostanę jego żonę.Nawet fakt,że nie wiadomo będzie czy będe moga dać mu dziecko go nie odwiódł od tego, uspokajając mnie powiedział,że jest tyle dzieci na świecie, które potrzebują miłości i my możemy ją ofiarować właśnie takiemu dziecku.To było piękne i wzruszające i była to chyba najdłuższa wypowiedź jaką usłyszalm od mego meża bo Grześ na codzień jest skryty i rzadko okazuje emocje, mam jednak cudownie dobre serce.Powiem szczerze,że bardzo czekałam na jego oświadczyny a to,że postanoiwł zrobić to w tak pięknej scenerii jeszcze bardziej mnie rozczuliło, bo ja już od pierwszej randki byłam pewna ,że to on zosatnie moim mężem.Kocham go za dobre serce, uczyność i dobroć,zawsze będe go kochała a dzięń zaręczyn i dzień naszego słubu to najpiękniejsze dni w moim życiu bo zobaczyć w oczach drugiego człowieka siebie i jego bezgraniczną miłość to coś bezcennego a ja to widziałam i nadal oglądam
    IP: 79.191.252.207
  • 2010-07-29 17:00:24
    Nika
    A ja pamiętam najpiękniejszą niespodziankę od narzeczonego związana właśnie z biżuterią . Spacerując po plaży nad naszym Polskim Bałtykiem podbiega do nas mały chłopiec , wręcza mi pudełeczko mówi " Proszę potrzymać" i ucieka . Ja skołowana już chciałam go gonić i że pomyłka i że jak to tak a narzeczony mówi otwórz kochanie i w środku piękny wisiorek, kolczyki i karteczka " Dla mojej jedynej na która czekałem 24 lata " co było potem nie muszę opowiadać :D Życzę każdej z Nas takich wspaniałych niespodzianek jak najwięcej :D
    IP: 87.239.216.27
  • 2010-07-29 22:28:52
    Moj najwspaniaszy prezent był równie wyśniony, co czas i miejsce jego otrzymania. W zeszłe wakacje pojechałam z chłopakiem do Indii, mojego wymarzonego kraju. Zwiedzając orientalne świątynie, podziwialiśmy ich niesamowity urok i atmosfere. Najwięcej emocji wzbudziło w nas zwiedzanie świątyni Kali, w której akurat mieliśmy okazję zaobserwowac akt składania ofiary . Po wyjściu z tej światyni , gdy jeszcze nie zdążyłam ochłonąc , Darek -moj chlopak ofiarował mi pierścionek z rubinem, wykonany na modłę orientalną i oświadczył mi się. Już na zawsze będzie mi on przypominac klimat naszej wspolnej wyprawy, przesycony emocjami i mnóstwem silnych wrażeń.
    IP: 87.239.216.10
  • 2010-07-30 10:53:53
    Nigdy nie zapomnę jak dostałam przepiękny pierścionek od mojego taty. Tato pracował wówczas w Norwegi, nie było Go w domu 3 miesiące, a ja - wówczas 6 letnia dziewczynka co dzień wypatrywałam Go w oknie. Kiedy wreszcie wrócił do domu, przepełniała mnie radość i miłość. Nie dostałam od taty misa, lalki, czy nowych rolek - dostałam coś o wiele mniejszego, ale i cenniejszego - złoty pierścionek z oczkiem w kolorze lila. Byłam dumna, że dostałam biżuterię a nie jakąś zabawkę, jednak to nie sam pierścionek, ale słowa, które tata wypowiedział wtedy do mnie najbardziej utkwiły mi w pamięci: "Chciałem, abyś miała ode mnie jakąś pamiątkę na całe życie. Zdecydowałem się na biżuterię, bo ona jest piękna i wieczna, tak jak wieczna jest moja miłość do Ciebie". Chociaż minęło od tamtego zdarzenia 13 lat, ja nadal pamiętam te słowa, a pierścionek noszę na najmniejszym palcu, gdyż jest za mały... Jednak nie chce go zmieniać, tak jak nie chce zmieniać mojego taty i Jego uczuć do mnie.
    IP: 83.31.108.180
  • 2010-07-30 18:45:48
    Wieczoru, kiedy dostałam ten najbardziej znaczący prezent, nie da się zapomnieć. Zadbał o to mój chłopak, który jest niezwykle spontaniczny i szalony. Tamtego wieczoru przeszedł jednak samego siebie... Zbliżały się moje urodziny. Wyjechaliśmy ze znajomymi nad morze świętować to ważne dla mnie wydarzenie. Pogoda nie sprzyjała wylegiwaniu się na plaży, więc wybraliśmy się do tamtejszego klubu. Przystrojona w piękną błękitna sukienkę zostałam powitana kolorowym tortem oraz głośnym, radosnym "Sto lat!" w wykonaniu moich przyjaciół i chłopaka. Było niesamowicie wesoło. Przenieśliśmy imprezę na plażę i tam niepodziewanie zastała nas ulewa. Znajomi wrócili do klubu, a my- zakochani, zostaliśmy i moknęliśmy na plaży, wpatrzeni w siebie. Nie wiedziałam co powiedzieć, bo poznaliśmy się w takim samym miejscu, przy takiej samej pogodzie... Wróciły wspomnienia z przed roku, piękne wspomnienia... Sztorm rozpętał się na dobre, fale rozbijały się o brzeg, ledwo się słyszeliśmy, mieliśmy już wracać, a w tym hałasie mój ukochany obwiązał mi palec upiaszczonym źdźbłem trawy, padł na kolana i krzyczał "kocham cię! Zapomniałem zabrać pierścionka z hotelu, ale kocham cię! Powiedz tak!". Zaczęłam się śmiać i oczywiście krzyczałam "tak!". Morze było świadkiem tego niezapomnianego wydarzenia. W hotelu czekał na mnie piękny pierścionek, z którym się nie rozstaję, a mój "trawiasty" pierścionek będę zakładać na każdą naszą rocznicę :)
    IP: 83.8.48.237
  • 2010-07-31 09:20:04
    Ja najważniejszą biżuterię w życiu dostałam od kobiety. Kiedy 17 lat temu wychodziłam za mąż za biednego studenta, który na pierścionek zaręczynowy i obrączki zarobił korepetycjami, nie wiedziałam że rodzina do której wchodzę jest tak zacna. To okazało się dopiero po ślubie. Udokumentowany rodowód rodziny sięga XVII wieku. Wśród pamiątek są zdjęcia pradziadka z Piłsudskim. Mimo że pobraliśmy się baaardzo młodo, na wariata, po kilku miesiącach znajomości, rodzina męża zniosła to dzielnie. Oprócz babci, która nie mogła darować braku ślubu kościelnego. Po kilku miesiącach wzięliśmy ślub kościelny i wtedy babcia poprosiła mnie do swojego gabinetu. Tam, drżącymi rękami otworzyła staromodną torebkę, taką z ozdobną klamrą, z torebki wyjęła atłasowy woreczek, a z niego piękny, stary, złoty pierścień zawinięty w haftowaną, jedwabną chusteczkę. Wręczyła mi ten pierścień mówiąc "Witaj w rodzinie", popłakała się i dała mi znak żebym wyszła z gabinetu. O historii pierścionka dowiedziałam się później, od teściowej. Pierścionek przechodzi od kilku pokoleń na pierwszą synową. Ponieważ babcia miała cztery córki, musiała czekać z przekazaniem pierścionka, który sama kiedyś otrzymała od swojej teściowej, aż ożeni się najstarszy wnuk. Pierścionek ma żółte oczko symbolizujące zazdrość. Przekazując pierścionek synowej, teściowa pozbywa się swojej zazdrości o syna i przyjmuje nową kobietę do rodziny. Pierścionek ten ma skazę, kamień pękł w środku podobno po wybuchu bomby podczas wojny. Babcia odeszła na początku lipca przeżywszy ponad sto lat. Założyłam ten pierścionek na pogrzeb. Potem zdjęłam, zawinęłam w chustkę, wsadziłam do woreczka i do niemodnej starej torebki po babci, niech czeka na żonę mojego synka.
    IP: 79.100.111.59
  • 2010-08-01 00:10:38
    Ja swój pierścionek dostałam w sposób szalony, albo jak kto woli - wysoce niefrasobliwie nieprzemyślany. Na studiach rok mieszkałam na stypendium w Paryżu. I jeśli ktoś czeka na ckliwe oświadczyny pod Wieżą Eiffel'a, to bardzo się myli. Michał mój był u mnie kilka razy, włóczyliśmy się po tym Paryżu do znudzenia :) Ale pierścionek przyszedł pocztą, w liście, nawet nie poleconym, tylko takim najzwyklejszym. Prosta srebrna obrączka, bo doskonale wiedział, że nie lubię udziwnionej biżuterii. A w liście? Listy są osobną historią, Internet był dopiero w powijakach i machał na uniwersytetach różowymi piętkami, telefony drogie jak smok, została nam poczta. I tnąc wydatki, on na autobusy (tanie linie samolotowe były nierealnym snem), jak na wyprzedaże (to był akurat realny sen :) pisaliśmy do siebie każdego dnia, a grubą kopertę wysyłaliśmy raz w tygodniu. W pierścionkowym liście znalazły się słowa, które pamiętam do dziś. "Bo mnie nie ma bez ciebie, bo mnie nie ma bez nas. Moje ja już nie istnieje w liczbie pojedynczej."... Ech, zanurzyłam się w te paryskie wspomnienia. Rzeczywistość jest taka, że do dziś istniejemy w tym mnogim "ja". Bez ślubu oczywiście :) Bo pierścionek był oznaką miłości. Myślę - nadal jest.
    IP: 85.221.156.168
do góry strony