Uroda.com / Artykuły / Medycyna estetyczna / Patent na kosmetyk – WYNIKI! Róż pudrowy IsaDora

Artykuły

Patent na kosmetyk – WYNIKI! Róż pudrowy IsaDora


W tym tygodniu do wygrania pudrowy róż IsaDora. Zadanie… takie, że się zarumienisz.

 

W tym tygodniu nagrody otrzymują:


metidea
mamadwojga
belimot

justyna1

 

Są takie wspomnienia, są takie słowa na dźwięk których się rumienisz. W tym tygodniu bardzo krótkie i podchwytliwe zadanie. Napisz, na myśl o czym się rumienisz, albo w jakich sytuacjach się rumienisz.


Jak zwykle, na autorki najlepszych odpowiedzi czekają nagrody. W tym tygodniu 4 róże IsaDora z najnowszej, letniej kolekcji „Nostalgia”.

Regulamin konkursu dostępny tutaj.

Ocena: 50

Komentarze (22)

 
  • 2012-03-15 08:20:05
    anoli101
    gratulacje :)
    IP: 91.231.80.53
  • 2010-07-08 11:11:34
    Jest jedno takie wspomnienie w mojej głowie i jak o nim pomyślę to zawsze się rumienie. Na pewno każda z nas przeżywała lub przeżywa swoją pierwszą miłość. Pamiętam to jak dziś, 13 sierpnia 9 lat temu .Spotykałam się wtedy z najprzystojniejszym mężczyzną pod słońcem ,kulturalnym ,dowcipnym. Dla mnie jako głupiej nastolatki był On wszystkim ,guru ,przewodnik po życiu ,miłości i seksie. Zakochałam się w Nim bez pamięci , poprostu straciłam głowę, motylki w brzuchu i mocniejsze bicie serca. Ten dzień 9 lat temu był przełomowy ,to wtedy pierwszy raz pocałowaliśmy się przy blasku księżyca.Pamiętam jak ze wstydu że swoimi zębami zazgrzytałam o jego i spłonęłam rumieńcem . I chyba ta noc i ten księżyc uratował mnie od tego ,że mój mężczyzna a obecnie mąż nie widział tego rumieńca. Uwielbiam wspominać tamten wieczór ,to wtedy cała drżałam ,nawet wtedy kiedy mój chłopak mnie mocno przytulał. Na myśl o tamtym wydarzeniu na moich policzkach zawsze pojawia się rumieniec ,tym razem nie spowodowany wstydem ,a miłością która grzeje mnie do dziś .
    IP: 94.232.153.76
  • 2010-07-08 10:05:42
    Na mojej buzi rumieńce pojawiają się tylko za sprawą dobrego różu do policzków. Największą moją zmorą są okropne, czerwone, znienawidzone przeze mnie plamy na szyi i dekolcie, które ujawniają się w wyniku stresu, zażenowania i nadmiernego wysiłku. Są tak krępujące, że próbuje je zawsze ukryć bądź po prostu odwrócić od nich uwagę. Zawsze zazdrościłam koleżankom tych słodkich wypieków na policzkach, mnie niestety pozostaje je tylko domalować ;)
    IP: 193.106.216.52
  • 2010-07-07 21:07:59
    No cóż, są różne rumieńce... Są np. delikatne rumieńce radości, gdy cieszę sie z jakiegoś osiągnięcia, lub ktoś mi mówi coś miłego. Jest mocny, gorący rumieniec, gdy widzę pożądanie we wzroku mojego męża... mimo tylu razem spędzonych lat, moja reakcja ciągle taka sama :) ... Ale jest też rumieniec, którego nie znoszę - to palący rumieniec wstydu, gdy przypominam sobie rzeczy, które kiedyś zrobiłam, czy słowa, które kiedyś wypowiedziałam i które komuś sprawiły przykrość lub nawet ból... Te osoby pewnie już w ogóle o tym nie pamiętają, a do mnie wspomnienia wciąż wracają i oblewają twarz rumieńcem... Jakże łatwo można wymodelować twarz makijażem przy pomocy różu... jaka szkoda, że nie można w ten sposób wymodelować pamięci...
    IP: 83.145.182.213
  • 2010-07-07 11:30:38
    Chyba każda z nas czasami się rumieni i jeśli to jest spowodowane nagłym komplementem czy pochwałą ,to na pewno jest to bardzo urocze.Czasami jednak - kiedy wracają wspomnienia-rumienię się ze wstydu.Tak jest w każde moje imieniny/dokładnie tak było kilka dni temu w moje kolejne imieniny/kiedy przypomnę sobie jak zareagowałam przed laty na ogromny bukiet lilii od męża.Nie tylko poczerwieniałam,ale prawie przestałam się do niego odzywac- nie mogłam pojąc,że przyniósł mi kwiaty,na które reaguję alergicznie.Mąż szybko wyniósł bukiet na osiedlowy śmietnik i od tej pory lilie omija szerokim łukiem.Mnie natomiast zawsze pierwszego lipca wstyd mi tamtej reakcji przed laty/przecież nie musiał znac moich uprzedzeń/i czerwienię się na same wspomnienie tamtego dnia. Najczęściej jednak czerwienię się ze złości,kiedy ktoś w moim towarzystwie przeklina,albo bardzo sprośne kawały opawiada,jak również kiedy widzę chamstwo i głupotę- nie tylko na ulicach,ale i w telewizji.Kiedy słyszę,jak politycy się niewybrednie"opluwają",brukowce czatują na tanie sensacje- wtedy czerwienię się ze wstydu i to jest chyba jedyny moment,kiedy na chwilę przestają byc dumna z tego,że jestem Polką.Na szczęście po chwili mówię sobie- przecież nie wszyscy są tacy ..i na mej twarzy gości znowu delikatny rumienie ekscytacji niepoprawnej optymistki,którą jestem całe życie.
    IP: 62.21.77.211
  • 2010-07-07 10:13:04
    Moje policzki nigdy nie były niesforne. Cierpliwie znosiły uciążliwe mrozy, ostre przyprawy, nawet złość. Jednak nie uodporniły się na wstyd i zażenowanie. Rumienię się zawsze, kiedy ktoś zmusza mnie do zrobienia czegoś, na co w tym momencie nie mam ochoty, np. zdjęcia. Wiem, że nie wyglądam wtedy najlepiej, więc z różowego pączka przeistaczam się w indora. Rumienię się też zawsze wtedy, gdy mężczyzna wysypie z rękawa komplement skierowany w moją stronę, rzadko się z nim zgadzam, powtarzając w myślach skromne: "A gdzie taaaam..." Kiedy mama przyłapie mnie na oglądaniu kreskówek, tych, które uwielbia moja 10-letnia siostra czuję się, jak mak polny. Czerwony i rozpalony słońcem. Rumienię się, chyba najbardziej, kiedy bardzo się boję i stresuję. Tuż przed egzaminem i zaraz po wjechaniu autem w miejską puszczę. Dodatkowo prócz rumieńców moją twarz atakuje fala gorąca, która sprawia, że moje oczy wydają się jeszcze większe,a przechodnie na ulicy, którzy mijają mnie w tym stanie najchętniej rzuciliby mi się na pomoc.
    IP: 79.162.146.213
  • 2010-07-06 15:17:25
    Rumienię się przeważnie w chwilach silnych emocji, najczęściej dużego stresu czy podekscytowania. Również czerwienie się, gdy popełnię jakąś gafę, powiem coś bardzo kuriozalnego, w chwilach zawstydzenia. Myślałam, ze z wiekiem mi ten problem przejdzie, ale nie, nadal rumienię się rozmawiając np. z nowo poznaną osobą, szczególnie jeśli jest nim przystojny mężczyzna. O ile na gruncie towarzyskim, mogę to przeboleć, o tyle gorzej jest w przypadku zawodowych kontaktów z klientami. Mam bowiem wrażenie, że czasami, ktoś widząc osobę czerwieniącą się, pomyśleć może, że ta osoba mówi nieprawdę. Pamiętam moje wszystkie rozmowy kwalifikacyjne o pracę, kiedy policzki paliły mnie niemiłosiernie, a rozmówca dziwnie się przyglądał. Przypadłość ta niesamowicie mnie blokuje, a przecież nie jestem jakąś skrajnie nieśmiałą, czy niekomunikatywną osobą. Myślę, że wynika to najprawdopodobniej z mojej nadwrażliwości, zawsze przejmuję się bowiem tym, co inni o mnie pomyślą. Muszę przyznać, że jest to bardzo krępujące, bo o ile delikatne, słodkie rumieńce, mogą być pociągające, to odczuwanie, że właśnie robię się "buraczkowa" bardzo odbiera mi poczucie pewności siebie. Najgorsze są wystąpienia publiczne, kiedy po wypowiedzeniu dwóch zdań przyjmuję barwę buraka. Wtedy moje samopoczucie i samoocena spadają do zera. Przez całe życie mówiono mi, że to "taki mój urok" i muszę z tym żyć, ale jednak niezwykle przeszkadza mi w normalnym, codziennym życiu ten wątpliwy "urok".
    IP: 213.92.154.135
do góry strony