Artykuły

Magik z Paryża


Magik z Paryża

Przez lata mówił światu, czym jest moda w kobiecych fryzurach. Życie poświęcił sztuce, jaką było dla niego fryzjerstwo. Przez włosy wyrażał siebie. Emocje i uczucia. W ułożeniu loków urzeczywistniał marzenia. Dzięki niemu kobiety stawały się piękniejsze. Louis Alexandre Raimon, znany lepiej jako Alexandre de Paris, był dyktatorem fryzur.

Przyjaciel słynnego stylisty, Jean Cocteau nazwał go ‘Sfinksem fryzjerstwa’ – nawiązując do jego mądrości i tajemniczości – i to właśnie sfinks stał się oficjalnym symbolem Alexandra.

Alexandre de Paris był jednym z pierwszych fryzjerów-stylistów, który wyniósł fryzjerstwo do rangi sztuki. Podczas swojej 50-letniej kariery współpracował z największymi domami mody. Chanel, Grès, Yves Saint Laurent, Hubert de Givenchy, Balmain, Gaultier, Mugler – wszystkie stały przed nim z szeroko otwartymi drzwiami. Był stylistą aktorek: Audrey Hepburn, Lauren Bacall, Lizy Minnelli, Shirley MacLaine, Grety Garbo, paryz_2.jpgMichèle Morgan, Sophi Loren. Jedną z najsłynniejszych jego kreacji była fryzura Elizabeth Taylor w filmie „Kleopatra”, którą później bardzo często kopiowali inni fryzjerzy.

We fryzjerstwie Alexandre zaczął się szkolić 1938 roku w Cannes u boku swego nauczyciela, Antoine’a. To właśnie tam zdobył doświadczenie i umiejętności, które uczyniły z niego ikonę światowego fryzjerstwa. Mówiono, że tworząc fryzury łączył estetykę i zmysł teatralny ze swoimi fantastycznymi zdolnościami. Sam jednak twierdził, że kluczem do sukcesu jest dopasowanie fryzury do osobowości. Zawsze rozpoczynał od rysowania szkicu, którego inspiracją było wydarzenie, na które się wybierała klientka, a także suknia, jaką miała na siebie włożyć.

Do świata ekskluzywnej mody wkroczył w 1946 roku, jako twórca fryzury Begum Agy Khan. Podczas jej ślubu jedną z największych atrakcji była… fryzura panny młodej. Wśród gości na przyjęciu znalazła się Księżna Windsoru (poprzednio Wallis Simpson), która zadzwoniła do Alexandra następnego dnia i poprosiła, żeby zajął się jej włosami. – Dała mi tysiące wskazówek, jak mam ją uczesać – opowiadał później. Zrobił jednak paryz4.jpgzupełnie na odwrót. Stworzył krótką, surową fryzurę, a Księżna była nią zachwycona. Potem powiedziała: – Po raz pierwszy w życiu obudziłam się z takimi włosami, z jakimi położyłam się spać. Od tej pory zostaniesz przy mnie.

To Wallis Simpson wzięła go pod swoje skrzydła i przedstawiła setkom nowych klientów. Dzięki temu w 1952 roku Alexandre z siostrami Carita otworzył salon na ulicy Rue du Faubourg St-Honoré w Paryżu. W pięć lat później na tej samej ulicy otworzył kolejny salon – tym razem już własny.

Dla wielu był kimś nie do zastąpienia. Kiedy Elizabeth Taylor zachorowała podczas kręcenia „Kleopatry”, Alexandre specjalnie na jej prośbę przyleciał do Londynu tylko po to, aby ją uczesać. Właśnie w szpitalnym łóżku stworzył jej słynną fryzurę.

Był również genialnym stylistą. Współpracował z takimi projektantami jak Gianfranco Ferrè, Givenchy, Christian Lacroix i Karl Lagerfeld. Według nich, Alexandre był „prawdziwym rzemieślnikiem z magicznymi palcami”. Dzięki nim stworzył kolekcję luksusowych dodatków, zaczynając paryz3.jpgod spinek, kokard i opasek, a później wprowadzając do swojej oferty również grzebienie, szczotki, welony i biżuterię. W latach 90. Alexandre otworzył swoje butiki w Paryżu, Honk Kongu i Melbern.

W 1963 i w 1969 roku został nagrodzony „Oscarem w dziedzinie mody”, a w 1994 r. Paryż uczcił jego sztukę fryzjerską honorowym „Złotym Dedalem”. Był także kawalerem Legii Honorowej. W ciągu 85-letniego życia swoją subtelną sztuką podbił niemal wszystkie Mekki mody. Paryż to właśnie on, Alexandre. Swoją ostatnią fryzurę podarował kobiecie 2008 roku.

Dziś salon Alexandra de Paris odwiedzają klienci, których oczekiwaniom prawie nikt nie jest w stanie sprostać. Oczekują lekcji stylu w jego świątyni. A nie jest ona tak łatwa, jak można by się spodziewać. Znajomość tradycyjnej sztuki to podstawa, nie wystarczy sam kreatywny szał. Kluczem do sukcesu jest jednak ich połączenie. Dlatego każda kobieta, która wychodzi z salonu przy Avenue Matignon jest już inna. Olśniewa jak rozważne światła Paryża i hipnotyzuje jak romantyczne fale Sekwany.

Ocena: 0

Komentarze (0)

 
do góry strony